NejoblíbenějšíPosledních 7 dní
00:40 - 00:45
Skladba VIN byla v minulém týdnu nejčastěji objevena v segmentu okolo 40 sekundy od začátku.
00:00
00:05
00:20
00:25
00:30
00:40
00:55
01:05
01:20
01:30
01:35
01:45
02:00
02:05
02:40
00:00
02:49
Kredity
PERFORMING ARTISTS
Gibbs
Vocals
DOPEhouse
Vocals
4money
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Mateusz Dec
Composer
Mateusz Przybylski
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
4money
Producer
Mateusz Dec
Mastering Engineer
Texty
W moich żyłach już nie płynie krew
Wymieszana 98 oraz 95
Moje stado dużo koni, musi dużo jeść
Nie szkoda mi siana, byle galopem przed siebie biec
Tysiąc niutonometrów, ja i moja droga wiesz
Tysiące kilometrów za mną późną porą w deszcz
Czuję się lepiej gdy V8 dochodzi mnie dźwięk
Choć od małolata chorowałem już na 2JZ
Yo, niech się patrzą
Może mam za głośny wydech, sorry bardzo
Tak po prostu wieczorami słychać miasto
Trzy sekundy starczą, aby stracić tutaj prawko, ej
By pasję budzić wszyscy mamy tu swoje metody
Jeden lubi cruising, drugi na torze rekordy
Trzeci bokiem zmusi furę do tańca na wodzy
Co by się nie działo, każdy z nas ma ten sam motyw
Prosto ruszamy gdzie nas konie porwą
Tylko tak szybko poczujemy wolność
Dokąd zaprowadzi szlak, ślady opon
Nie ma znaczenia póki gaz mam pod nogą, więc
Zjeżdżam na lewy, bo na prawy nie mam siły już
To co nas dręczy, zostawiamy za chmurami z kół
Szare M4, pusty pas i w podłogę but
Oktanowy haj to nasz jedyny na drodze głód
Droga to cel, przejechałem kraj wzdłuż i wszerz
Czy 1.5, 4.0 czy 3.0D
Nieważne czym, ważne że za kierownicą gdzieś
Nie muszę już patrzeć na zepsuty wskaźnik LPG
Tysiące kilometrów, zakrętów i nowych miejsc
Tysiące w otoczeniu dymu no i muzy w tle
Stereo sound, dobry bas, to się musi nieść
Poza tunelami, kiedy wydech ma drzeć
Mam trzech niemców w garażu, jakbym był partyzantem
I co dzień tą chęć by móc jechać z nimi na zmianę, ej
Piąty bieg, wjeżdżamy na autostradę
GLS czarny lakier toczy fele po asfalcie
Najwięcej siana wydałem na fury właśnie
I skuma to ten, co w Golfie marzył o S klasie
Od małolata wiedziałem, że tak się stanie
Miałem rację, dalej kultywuję swoją jazdę
Prosto ruszamy gdzie nas konie porwą
Tylko tak szybko poczujemy wolność
Dokąd zaprowadzi szlak, ślady opon
Nie ma znaczenia póki gaz mam pod nogą, więc
Zjeżdżam na lewy, bo na prawym nie mam siły już
To co nas dręczy, zostawiamy za chmurami z kół
Szare M4, pusty pas i w podłogę but
Oktanowy haj to nasz jedyny na drodze głód
Written by: Mateusz Dec, Mateusz Przybylski

