Labirynt
351
Hip-Hop/Rap
Labirynt은(는) 앨범에 수록된 곡으로 2016년 9월 12일일에 QueQuality에서 발매되었습니다.Labirynt - Single
멜로디에 강한 음악
잘 정의된 음악 패턴에 따른 명확하고 기억에 남는 멜로디를 갖춘 곡입니다. 이 척도가 높은 곡은 일반적으로 연주나 보컬 라인이 명확하고 기억에 남는 것이 특징입니다.
어쿠스틱 악기 중심
곡이 전자 음악이나 디지털 합성 음악이 아닌 어쿠스틱 악기(예: 피아노, 기타, 바이올린, 드럼, 색소폰)를 얼마나 많이 사용하는지를 나타내는 척도입니다.
발랑스
곡의 화성과 리듬 요소를 통해 전달되는 음악적 긍정성 또는 감정적 톤입니다. 높은 쾌감은 행복, 흥분, 희열의 감정에 해당하며, 낮은 쾌감은 슬픔, 분노, 우울과 연관됩니다.
춤추기 좋은 음악
템포의 안정성, 리듬 패턴, 비트 강조 등 여러 요인의 조합을 통해 곡이 춤추기에 얼마나 적합한지 정하는 척도입니다. '춤추기 좋은' 곡의 특징은 일정한 템포, 반복적인 음악 구조, 강한 다운비트입니다.
에너지
트랙의 강렬함은 템포, 역동성, 음악적 밀도에 영향을 받을 수 있습니다. 에너지가 높은 곡은 강렬한 리듬과 풍부한 악기 편곡으로 구성되는 반면, 에너지가 낮은 곡은 음악적으로 간결하고 느린 템포가 특징일 수 있습니다.
BPM95
크레딧
실연 아티스트
Emes Milligan
실연자
Kartky
실연자
HVZX
실연자
작곡 및 작사
Emes Milligan
작사가 겸 작곡가
Kartky
작사가 겸 작곡가
HVZX
작곡가
가사
Kartky, Emes Miligan, Haze
Nowe Kino, nowe kino, kino
Chyba to za łatwo przyszło
Szósta rano (siódma), kawa, start
Co chcesz mi wyczytać z oczu, brudnej bluzy, trudnych spraw?
(Ha, hip-hop, joł joł joł joł joł joł)
Słyszę to kiedy nie pasuje już do żadnej z ich ról
A nad głowami szare ściany od podłogi do chmur
Spakowała małą do plecaka, siebie do torby
Wychowałem razem z nią anioła, dzieciak był dobry
I żaden wieczór nie był trzeźwy, spokojny
Na potłuczonym lustrze demony, bękarty wojny
Nigdy nie byłem pokorny, chce więcej mocy
Dochodzę do formy, daleko spojrzeń, północy
To momenty, kiedy znowu znikają względy
A sentymenty kładę jak monetę na język
I burzę postumenty, nic nie jest stałe
A argumenty to. chcę mieć więcej, to tylko parę
Pomysłów dlaczego wszyscy ludzie to kurwy (powiedz jak)
Pora wysadzić wasze bunkry (jebać świat)
I przyjdzie światło tak jasne, tylko nie zaśnij
Że spali nasz mrok w sekundę, będę tam patrzył
Wytarte nosy rękawem, białe jak lakier
Jej obdartych paznokci, gdy ciągnęła za papier, ej
Kiedy życie to wyścig
I wiele imion ma strach
Nie chcę poznać ich wszystkich
Nie chcę więcej się bać
Kiedy życie to wyścig
Straciłem za wiele lat
Tam nie wrócę już nigdy
Z góry patrzę na świat
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Nienawidzisz już tych ścian
Nienawidzisz mnie teraz
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Następna urwana scena
I wszystko poszło się jebać
W pewnym momencie już przestałem pytać po co zjawiasz się
Przecież to tylko dialog głuchych, a nasze zmysły są zbyt trudne, zgubne
Jak ten w ręku mołotow, który podpala iskry wywołane przez gniew
By rano poczuć wstyd, poczuć się jak nikt, bo to co wczoraj dzisiaj nie znaczy my
Więc, musisz przejść do gry, przejść po cichu jak lis (jak lis)
By za murem znów wyć
Tam gdzie tysiące głosów, ale zero harmonii, ktoś wybija rytm, a z rąk cieknie krew
Patrz, milion wyrzeczeń by stwierdzić, że po nic mimo to, Ty, Ty wciąż słyszysz ptaków śpiew
Chciałabyś latać jak one i z góry patrzeć na miasta, tak bardzo dajesz się ponieść, że to już prawie reinkarnacja
Ta wyobraźnia to twoja jedyna tarcza, bo jeśli nie tu, to tam zawsze masz nas
W tej symbiozie znika fałsz, bo znika prawda
Mrozisz chwile, stąd często łapiesz zawieche jak skejt na rampach
Ta gra nie jest świeczki warta, mimo to znów stawiasz ich tyle wokół łóżka, by po wszystkim zgasić je w palcach
Nie pytasz gdzie jest anioł stróż, heh
On nie jest z nami, już dawno się zgubił
Ten labirynt ciśnie się na usta, bo może czas ustać, a jesteśmy znów tu dziś
Kiedy życie to wyścig
I wiele imion ma strach
Nie chcę poznać ich wszystkich
Nie chcę więcej się bać
Kiedy życie to wyścig
Straciłem za wiele lat
Tam nie wrócę już nigdy
Z góry patrzę na świat
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Nienawidzisz już tych ścian
Nienawidzisz mnie teraz
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Następna urwana scena
I wszystko poszło się jebać
Ktoś upaja się jej strachem, zapachem
Ktoś mówi, że to kurwa, pluje na chodnik
Ktoś inny zabrałby zamiast psa na spacer
Ktoś inny w cieniu obok się o nią modli
Przecież miałaś łapać życie, a nie ciągnąć proch
Przecież miałeś być na szczycie, a nie w miejscu stać
To takie proste, minął kolejny rok
Ktoś nie ma na koks, a ktoś nie ma gdzie spać
Wybrakowane dni, to tylko zwyczaj
Rozdane karty, momenty z życia
Fejkowe skarby, żadnych filmów ze wczoraj
Robię płyty by nie oszaleć, jutro to morał
Wybudowałaś sobie w głowie legoland, okej
Liczysz się tylko ze sobą, tyle już wiem
I już nie tańczymy do bitu
Biorę Cie w cudzysłów jak tytuł
Jak w "Resident Evil", nie dzięki
Nie przykładaj mi tytułów do ręki
"Preseason" dało mi siłę, "shadow" emocje i cel
I chociaż płonę jak słońce to "fade to black"
Słyszę to za plecami, życie się kręci
I tylko kasuje ich twarze z pamięci
Bo mamy cele na równi z niebem, a chce sobie tutaj płynąć jak w "Larry 7"
Z góry patrzę na świat
Szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Nienawidzisz już tych ścian
Nienawidzisz mnie teraz
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Następna urwana scena
I wszystko poszło się jebać
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Nienawidzisz już tych ścian
Nienawidzisz mnie teraz
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Następna urwana scena
I wszystko poszło się jebać
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Ale dalej trwa seans
Wiem, że szukasz stąd wyjścia
Ale dalej trwa seans
Ale dalej trwa seans
Odbijasz się od ścian
Written by: Emes Milligan, HVZX, Kartky

