album cover
Przepraszam (feat. 52 Dębięc)
808
Hip-Hop/Rap
Przepraszam (feat. 52 Dębięc) was released on January 1, 2002 by UMC Records as a part of the album Epizod II Rapnastyk
album cover
Release DateJanuary 1, 2002
LabelUMC Records
LanguageEnglish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM90

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
Owal/Emcedwa
Owal/Emcedwa
Performer
Pięć Dwa Dębiec
Pięć Dwa Dębiec
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Bartosz Zielony
Bartosz Zielony
Composer
Przemysław Frencel
Przemysław Frencel
Songwriter
Jacek Wieczorek
Jacek Wieczorek
Songwriter
Paweł Paczkowski
Paweł Paczkowski
Songwriter

Lyrics

Przepraszam za to, że słucham rapu za dziewczynę, którą kocham
Ty możesz marzyć ja dotykać i całować
Przepraszam za to, że nie ćpam
Za otwarte serce w tekstach, za to, że nie mam leksa
Przepraszam, że wierze w Boga
Za to, że nagrywam z 52 Owal/Emcedwa, za to, że życie to bieżnia
Przepraszam, że ta muzyka modna
Jara jak pochodnia a dziwki chcą autograf
Przepraszam za pożyczone auto
Nie Mazda 323 i wydech sparco, że nie znam tylu karków
Przepraszam, że się kształcę, że pierdole waszą jazdę
Tańce narkotykowe transe
Przepraszam, że zrozumieć trudno
To rap, a nie gorące gówno, że jadę z tobą równo
Przepraszam za to, że jestem
I że wkurwiam cię tym tekstem
A i choćby wystawili przeciw wielką armadę
Ty się nie ugniesz nawet sam przecież dasz radę
Zazdrosnych mnóstwo, gdy patrzą w lustro
Nie mogą znieść obrazu, mają dość że są bez wyrazu
Przepraszam, że widzicie we mnie kogoś, kim nie jestem
Że kłuję w oczy denerwuje każdym drobnym gestem
Z miną hardą gadacie z pogardą o hip-hopie
Chłopie zamilcz, zanim cię zakopie
Przepraszam nie chodzę na solarę nie palę
Nie robie disco i że mam dobry wyskok
Że talent dał mi Bóg, że czasem zwalam z nóg
Że mimo prób wróg musiał leżeć u mych stóp
Przepraszam, że jestem z Poznania
Że nie obniżam głosu
Że swe nagrania robię na swój sposób
Przepraszam, że nie jestem czarny
Nie wtrącam Yo by być fajny
I nie udaję chłopaków z ferajny
Przepraszam, że mówię wprost wszystkim i w głos
Nie rzadko paląc most nieustannie kuszę los
Przepraszam za wszystkie moje błędy proszę dalej
Będę bierny, pójdę dalej
Sława jest słaba bez słowa z żelaza można ją złamać
Chowasz za mało, więc zdejmę twoją twarz z ołtarza
Obraża mnie ten obraz próżności
Pokaz mody, a nie możliwości
Przystrojeni jak lalki, kalekie kalki
Jak ci z rozkładówki sursa jak suka z Hustlera
Rapowy króliczek z pleja
Teraz robisz się na czarnego chłopaka
A on, kiedy baka gada se dowcipy o Polakach
Jesteś jak taki czarnuch co prostował kłaki
A czasami jak japończyk po solarce z dredami
Jesteś sup o Mc białym murzynem
A ja zwykłym złym polskim z Urszuli synem
Siła płynie z krwią duma razem z nią
Dębiec, Dębiec jestem właśnie stąd
I po co to złoto sygnety cioto
Zdejmij tę skarpetę z głowy idioto
Modnie ładnie aż spadnie szczęka w bagnie
Na dnie tam cię dopadnę, chcesz, to sprawdź mnie
Mamona mnie nie mami jak tych wszystkich tanich drani
Półmetrowy dla nich i dla tych, co nie są z nami
52 po raz pierwszy, po raz drugi nie sprzedali
I damy po kant muzykę, którą gramy tak
Słowami wyciągamy prawdę z otchłani
Więc słuchaj mądrości od gości pełnych złości
Nie dość ci to pomyśl o godności
Kiedyś spojrzysz w lustro i sam przeprosisz
I lepiej proś, bo ktoś ci w przypływie złości
Połamie kości, by przypomnieć o lojalności
52 nie pozostawia żadnych wątpliwości
I w każdego frajera mogę teraz chuja wbijać
Przepraszam
Nikt nie będzie mówił, mówił, co mam robić
Chuj w to wbijam
Przepraszam
Nie sprzyjam modom
Biorę, co los da, życie made in Polska
Poczuj prawdę
Written by: Bartosz Zielony, Jacek Wieczorek, Paweł Paczkowski, Przemysław Frencel
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...