album cover
Morze
album cover
Morze wurde am 22. Mai 2019 von Soul Records als Teil des Albums Azyl veröffentlicht
AlbumAzyl
Released22. Mai 2019
LabelSoul Records
SpracheEnglish
BPM
Melodizität
Akustizität
Valence
Tanzbarkeit
Energie

Musikvideo

Musikvideo

Songtexte

A może już nie ma powrotów? Jest tylko smutek poety
Co był gotowy do lotu, a teraz tu siedzi jak kretyn
I pisze na piasku wersety, które zabiera mu fala
I pyta nieśmiało ziarenek, pod którym się miłość schowała?
A czekała na niego sala, w teatrze bycia człowiekiem
I znany jest w kuluarach jako ten, co zawsze wie lepiej
Dziś rano przyglądał się mewie, po plaży się dziwnie pałętał
Dziś musisz popatrzeć na siebie, publiko co przyszłaś na spektakl
Pustoszeją już miejsca i trochę nie jest już smutno
Artysta na dłużej utknął z szaloną rozwódką wódką
I mało kto już pamięta artystę co zgubił swój morał
A może zwątpił w swą sztukę? A może to była zła pora?
I chyba widziałem go wczoraj, z uśmiechem lecz oczy miał smutne
A może to było przedwczoraj, a może widziałem go w lustrze
A może spotkamy się wkrótce w twej wyobraźni słuchaczu
I może nam będzie do śmiechu, a może nam będzie do płaczu
A może jutro o tej porze pójdziemy nad morze
I na piasku zbudujemy dla nas zamek (zamek)
I może się otworzę przed tobą i przed tym morzem
I znów będziemy tak gadać, aż po ranek (ranek)
A może nie pomoże nic i znowu będzie gorzej
I zostanę nad tym morzem sam jak palec (palec)
I za to, że już nie tworzę winić będę głupie morze
I tę głębię z której się nie wydostanę
A może każdy ma plażę, ma swoje zamki na piasku
I biegną ślepcy do marzeń, poznając świat po omacku
A może ma swych wyznawców, wsłuchanych namiętnie w szum fal
I chyba widziałem tamtego poetę, a może to byłem ja sam
A może dziś przyjdzie szkwał i zatrze ślady na zawsze
A morze wzbudzi swą taflę i artysta co stanie tam na dnie
I może tak będzie łatwiej, bo nikt nie czeka już na występ
Ostatnie spotkanie z mistrzem nim morze w nim na zawsze wyschnie
A może ty kiedyś przyjdziesz, by chwilę odpocząć na plaży
W spokoju odetchnąć głęboko, przez moment beztrosko pomarzyć
I znajdziesz uśmiech na twarzy jak gdy czuliśmy najmocniej
Węzłów, które w nas popękały niech spoi kłódka na moście
Bo serca otwarte na oścież, świadomie trzymają rękami
Otwartych umysłów emocje, nim przeciąg pierdolnie drzwiami
I miną nam bezowocnie kolejne lata w otchłani
Półsłówek, półprawd, półobjęć, bo kurwa pół życia za nami
A może jutro o tej porze pójdziemy nad morze
I na piasku zbudujemy dla nas zamek (zamek)
I może się otworzę przed tobą i przed tym morzem
I znów będziemy tak gadać, aż po ranek (ranek)
A może nie pomoże nic i znowu będzie gorzej
I zostanę nad tym morzem sam jak palec (palec)
I za to, że już nie tworzę winić będę głupie morze
I tę głębię z której się nie wydostanę
Kiedy spotkasz poetę to pozdrów go szczerze ode mnie
Powiedz, że jestem szczęśliwy, że w końcu mam swoje miejsce
Może też kiedyś przejdziesz, przez wybór "zostać" czy "odejść"
Na plaży znajdziesz odpowiedź w obrazie zaspanych powiek
Morze zanuci powieść, o tym, że warto jest czekać
I powie o wadach i o zaletach, o łatwych zdradach, o trudnych kobietach
I potem odejdzie poeta i coś zaszumi tak mocno
I wyleje się w głąb człowieka morze, które zwie się samotność
Written by: Mihtal, Skor
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...