album cover
Splot
album cover
Splot fue lanzado el 30 de mayo de 2025 por DOPEHOUSE como parte del álbum To i tak nic nie zmieni
30 de mayo de 2025
Sello discográficoDOPEHOUSE
IdiomaPolaco
BPM74
Melodía
Nivel de sonidos acústicos
Valence
Capacidad para bailar
Energía

Video musical

Video musical

Letra

Ej tarapaty, ja znam się na tym, brudne dzielnice nie Champs-Élysées
Ciągłe zmiany, przed laty mówili "z niego będzie jedynie diler"
Jakie fakty, to efekty pracy, jak miło, nagle chcą gębę widzieć
Quatro napęd dodaje frajdy, cały harem zostawię w tyle
Synek się dobrze rozkręcił od kiedy problemy zawinął i spalił jak blant
Szeroko płyną na konto procenty, vox leci do pętli to jedyny haj
Dom kiedyś kap, to wodospad, co daje nam, nad głową dach
O ile sam goły latam, dlatego stoję dumny jak paw
Ale gwiazda to tylko na maskach
Szlifuje warsztat nie żaden hustler
Robię to w kółko, nadal jak NASCAR
Hammer czy Mazda
Żadnym nie gardzę
Budzę się w snach, od kiedy idę przez koszmar
I toleruję go jak żart, synek koloruję dom i rodzinę
Bo tata to nie mógł mu niczego dać
Wizerunkowo chyba bardziej Panda, bo wydawniczo zapłon jak duży Fiat
Ile to w kółko można łapać flaka na drodze by w końcu dostać się na start
Olej do głowy trzeba nowy lać, nie nadchodzę bo idzie mój czas
Dam im tysiące powodów by zrozumieć dlaczego sztuka nie rusza na rajd
Na szyi splot
A tu głowa warta więcej niż grosz
Zamknij rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam, dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno, dno, dno, dno
Na szyi splot
A tu głowa warta więcej niż grosz
Zamknij rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam, dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno, dno, dno, dno
Czułem się gorszy, przez parę złotych, prawie pochłonęła droga pijaka
Prawdę ci powiedzą oczy i wnioski, nie będę więcej nikogo udawać
Nie będę się martwił na zapas, od nikogo też nic nie wymagam
Wychodzi na to że nic już nie robię a karma spokojnie i tak do mnie wraca
Jak Hertz w paśmie, poszukuje prawd w panoramie
Miałem pracę jak w stand-upie, a przed trzydziestką zrobię parę baniek
To zwariowane, przyznaje, w szafie na krzyż para starych najek
Na promce w Kato było przymierzane, dziś stopy kładę na to globalnie więc
Nie zwalam na tłocznie, wiem że zawiodłem, spóźniony krążek to fakt
To nie hokej a straciłem formę do wrogów, odkuję się razy dwa
Parę osób zapomniało o mnie, ale szczerze nie chcę mówić o nich
Są obok wtedy gdy jest dobrze, gdy źle żaden nawet nie dzwoni
Szkolne oceny to nie była bajka dlatego do mic'a dziś krzyczy choleryk
Wrzuciłem w numery morał, nikt nie prosił, a każdy potrzebował takie bangery
Nie czeka Fryderyk bo mam własną ligę, niczym w korridze, czerwono na wadze
Nie jestem bykiem, kuruję tarczyce, uparcie rap broni się spektakularnie bo-
Na szyi splot
A tu głowa warta więcej niż grosz
Zamknij rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam, dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno, dno, dno, dno
Na szyi splot
A tu głowa warta więcej niż grosz
Zamknij rękoma jak wytrych złamałem
By naprawić głęboko zamknięte zło
Mam, dość tamtych stron
Dlatego opuszczam loch
Wierzę tylko swoim snom
Wróżyli dno, dno, dno, dno
Written by: Mateusz Przybylski, Oliwer Tymcio
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...