album cover
Nomada
155
Reggae
Nomada fue lanzado el 26 de septiembre de 2009 por Karrot Komando como parte del álbum Telehon
album cover
ÁlbumTelehon
Fecha de lanzamiento26 de septiembre de 2009
Sello discográficoKarrot Komando
IdiomaPolaco
Melodía
Nivel de sonidos acústicos
Valence
Capacidad para bailar
Energía
BPM89

Video musical

Video musical

Créditos

ARTISTAS INTÉRPRETES
Pablopavo i Ludziki
Pablopavo i Ludziki
Artista mezclado
COMPOSICIÓN Y LETRA
Pawel Soltys
Pawel Soltys
Autoría
Emil Wojtczak
Emil Wojtczak
Composición
Andrzej Giegiel
Andrzej Giegiel
Composición
Michal Kozuchowski
Michal Kozuchowski
Composición

Letra

I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy wpada przez żaluzję, nie pozwala zasnąć
Demony braku mamony, aspiryny rano
Mogą temu tylko przyklasnąć
I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy wpada przez żaluzję, nie pozwala zasnąć
Demony braku mamony, aspiryny rano
Mogą temu tylko przyklasnąć
Pierwsza stacja, przystanek Rondo Wiatraczna
Sytuacja zaczyna być delikatna
Dwóch obywateli na występach gościnnych
Dla nich nie ma sympatycznych i nie ma niewinnych
No co się jopisz, jebany pedale?
Nie wiem, czy chcę na was patrzeć, chyba nie chcę wcale
Dybra, jest tramwaj, dla megadebili pogarda
Muzyka na słuchawkach to moja garda
Twarda Warszawa zatopiona w lipcu
Saska Kępa gorąca jak Kalipso
Na górze róże, na dole Poniatoszczak
Potem stadion, który imię Kazia Deyny winien dostać
Ciągle nie dostał, mm, szkoda
Dla władz tego miasta to miasto to zagroda
Dobra, ja na Dobrą, czyli piechotą na Powiśle
Bum, jak sto lat temu Prus przyglądam się Wiśle
Nie ma już piaskarzy i Urke Nachalnika
Ale w Jadło czeka mnie reggae muzyka
I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy na niebie wygląda jak srebrne ciastko
Cała załoga skacze w górę, bo gra Tisztelet
Piwko, zdrówko, przyja-reggae-ciele
I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy na niebie wygląda jak srebrne ciastko
Cała załoga skacze w górę, bo gra Tisztelet
Piwko, zdrówko, przyja-reggae-ciele
Stacja druga, samoobsługa
Jakaś piękna brunetka zalotnie do mnie mruga
Nic z tego, kochanie, ja jestem zajęty
Muszę mojemu miastu zapłacić alimenty
Toaleta męska to totalna klęska
Jeszcze jedno piwko i na powietrze
Ee, dawaj z nami do centrum
Idę, choć podstęp wietrzę
Szlak tablic, na których młode śmierci wykute
Co chwila czapka z głowy, z daleka uśmiechy głupie
A my w górę, w górę, prosto do Śródmieścia
Bo kiedy zaczęliśmy, to nie możemy już przestać
Jeszcze mała dygresja niezależna od nocy doznań
Chwała bohaterom obu powstań
A my już na Śródmieściu Południowym
W klubie spotkania, porwane rozmowy
Barman nas szanuje kolejnymi pięćdziesiątkami
SMS do ukochanej: jutro, później spotkanie
I tańczą Syrenki, a królowie Zygmuntowie
Trzeci Wazowie są z nimi po słowie
Nie powiem, szumi Wisła mi trochę w głowie
Ktoś proponuje after na Mokotowie
Nie chcę już kłopotów, więc nie dla mnie dziś Mokotów
A szkoda, znam tam paru fajnych pilotów
I znowu durny nomada żegna, już w taryfie, miasto
Łysy poprzez szybę nadaje tajne hasło
Kolorowe dni, warszawskie sny
Niemen w taksówce z głośnika śpiewa mi
Written by: Andrzej Giegiel, Emil Wojtczak, Michal Kozuchowski, Pawel Soltys
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...