album cover
Urwis
311
Hip-Hop/Rap
Urwis è stato pubblicato il 10 dicembre 2019 da Urwis Muzyka come parte dell'album Urwis - Single
album cover
Data di uscita10 dicembre 2019
EtichettaUrwis Muzyka
LinguaPolacco
Melodicità
Acousticità
Valence
Ballabilità
Energia
BPM184

Crediti

COMPOSITION & LYRICS
Julian Józef Frysztacki
Julian Józef Frysztacki
Songwriter
PRODUCTION & ENGINEERING
Soltys
Soltys
Producer

Testi

Raczej cieżko mi jest trafić z tekstem w osiedla kulturę
Bo ja niezbyt grzeczny dzieciak, ale odgrodzony murem
Od blokowisk chłopak wychowany w kamienicy
Co nie latał z alkoholem, albo z ziołem po dzielnicy
I do tego młody jeszcze - jeden dziewięć dziewięć dziewięć
O latach dziewięćdziesiątych nic on przecież nie wie
O życiu nie nagra zwrotki bo on jeszcze nic nie przeżył
Śmieją się z niego znajomi, żartują sobie raperzy
A jak miałem lat czternaście to nie potrafiłem gadać
Sepleniłem - to taka wymowy wada
Która z mleczyk robi "mlefcyk"
A z sąsiada - "sofsiada"
Każdy kto mnie za to jechał niechaj teraz spada
Dzięki wam się nauczyłem, także w sumie miło
Wciąż pamiętam jak to było - spory rozwiązane siłą
Więc przepraszam szczerze wszystkich, których wtedy się biło
Agresywne zachowanie dziś już dawno się skończyło
Chyba, że wchodzi alkohol z nim ciągle jest problem
Bo po jednym czy dwóch piwach do trzeciego mnie ciągnie
Ciągle jednak zachowuje zdrową porcję zimnej woli
Najważniejsze, żeby nigdy nie wpaść w alkoholizm
Raczej mi nie grozi, ale nie mówcie tacie
Lat dwadzieścia, chyba niepotrzebnie się tłumaczę
Tyle lat siedzę na chacie, więc chyba kumacie
Moi rodzice są spoko kiedy już ich poznacie
Albo pozna ona, chociaż na teraz jej nie ma
Jak to mawia ciocia "Jest jakaś u kawalera?"
Dziewczyna? Kochanka? Niunia? Narzeczona?
Może moja przyszła żona, a ja nie wiem, że to ona?
Na ten moment żadnej nie ma, także lecę na spokojnie
Ale jak ta przyszła słucha to mnie weźmie i pierdolnie
Więc się modlę, żebyś nigdy nie odkryła tej piosenki
Jak cię znajdę, to w następnej zobrazuje Twoje wdzięki
Co? Ja nie patrzę powierzchownie na kobiety
Wdzięki? Mowa była o tych jakby no ... o rety!
O umyśle, charakterze i jaka to jesteś bystra
Pozwól, że sam to rozpoznam, więc schowaj papier magistra
Ja żartuje, problem w tym, że żartowanie
Tylko w barach i lokalach idzie w parze z podrywaniem
Powinienem raczej skupić się na sensie tekstu tutaj
Ale wybacz, do szaleństwa tak nakręca mnie ta nuta
Nakręcona przez Sołtysa - dzięki Radek
Czy za wzmiankę taką będę miał zagajnik w spadek?
Chyba nie, to jest ksywa i sołtysem nie jest on
Pora, dygresje kończyć nasze - show must go on
Na spokojnie i tak chyba bez przesady
Bo skończyła mi się wena i obawiam się wady
Tego, następnego i kolejnych kilku wersów
Ale biorę się za nie jak Spartanie za Persów
Ten kawałek na poważnie pisany nie był
Także nie ma potrzeby, byś podnosił mnie z gleby
Więc, że jeśli na niej leżę to tylko dlatego
Że się na niej położyłem, nie ma w tym nic złego
Nie ucierpi moje ego, nie martw się kolego
To nie piątek trzynastego, fatum nie ma nic do tego
Moja własna wolna wola to zupełnie co innego
Więc jak leżę, będę leżeć skoro takie moje kredo
Written by: Julian Józef Frysztacki
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...