album cover
Jurek Mech
In Tour
album cover
Jurek Mech è stato pubblicato il 26 settembre 2009 da Karrot Komando come parte dell'album Telehon
AlbumTelehon
26 settembre 2009
EtichettaKarrot Komando
LinguaPolacco
BPM117
Melodicità
Acousticità
Valence
Ballabilità
Energia

Video musicale

Video musicale

Testi

Jurek Mech miał ten pech
Że jadał za trzech
A że lubił do tego wypić
Często zamieniał się w głaz
Jurek Mech miał ten pech
Że położył się tam, gdzie nigdy
Przenigdy nie powinien się kłaść
A dzień się zaczął pięknie jak jakiś serial
Dowieźli mu cztery tony ciętego węgla
Wypadniętego z odpowiedniego transportu
Ogrzeje za frajer hurtownię, Jolkę weźmie do kurortu
Za, zaoszczędzone
Za, zaiwanione
Za, zaoszczędzone
Za, za, za, za, za, bum, bum
Zostawił więc małolactwo zaufane
We firmie, a sam zaczyna bujane
Bierze taryfę, łapie lejce na reset
Tubalne "jadziem" po taryfie się niesie
Godzina pierwsza, a on we Szwejku
Popija golonko piwkiem i widzi w wejściu
Kolegę, co macha łapą wielką jak schabowy księżyc
Poleci wódka, czas się trochę odpieniężyć
Jurek Mech miał ten pech
Że jadał za trzech
A że lubił do tego wypić
Często zamieniał się w głaz
Jurek Mech miał ten pech
Że położył się tam, gdzie nigdy
Przenigdy nie powinien się kłaść
No, i wzięli pół litra nieprawdy na ten cholerny deszcz
Pogadali o sprawach, co ja znam, a ty wiesz
Kiedy zaszło słońce, przestało padać
Jurek wykolebał się z knajpy jeszcze miasto obadać
Krokiem pewnym jak lewizna i podatki
Szedł w stronę Marriotta jakąś dziewuchę obłatwić
Poszła z nim, on jak w dym, blondyna co film
Urwany jej nie robi różnicy wcale
Nie bardzo mógł, tabletek też
Wiesz, rok po zawale
Się rozstali w zgodzie, bo portfel miał
Przepastny, jak jej licznik chciał
Rzuciła za nim tylko ze śmiechem
Ciao, ciao, ciao bambino
Jurek Mech miał ten pech
Że jadał za trzech
A że lubił do tego wypić
Często zamieniał się w głaz
Jurek Mech miał ten pech
Że położył się tam, gdzie nigdy
Przenigdy nie powinien się kłaść
Więc na dobitkę parę luf niedaleko dworca
Nagle serce mu mówi: szukaj, bracie, kojca
Rozkminka szybka, o, jest tu park
I piękna ławka, by złożyć umęczony kark
Leży Jerzy koło wieży
A ta wieża to Pałac Kultury
I Nauki, bez imienia już
Stoją nad nim panowie, z których żaden to anioł
A każdy porządku stróż
No i pobudka w żłobku, pośrodku potępionych ciał i dusz
Na wypisce pusty piter, w lustrze limo lila róż
W głowie pustka tylko z żyletek poskładana
Na horyzoncie ślubna i tramwajów piski z rana
Gdyby miał streścić to miasto teraz w pigułce
Pozostałyby maszkarony i rzygulce
Maszkarony i rzygulce
Maszkarony i rzygulce
Maszkarony i rzygulce
To Jurek Mech
On nie ma szczęścia
To Jurek Mech
To Jurek Mech
On nie ma szczęścia
To Jurek Mech
To Jurek Mech
On nie ma szczęścia
To Jurek Mech
To Jurek Mech
On nie ma szczęścia
To Jurek Mech
Written by: Emil Wojtczak, Pawel Soltys
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...