album cover
Sopot
1628
Hip-Hop/Rap
Sopot è stato pubblicato il 22 luglio 2026 da INTERNAZIOMALE come parte dell'album Sopot - Single
album cover
Più popolari
Ultimi 7 giorni
00:20 - 00:25
Sopot è stata scoperta più frequentemente a circa 20 secondi dall'inizio la canzone durante la settimana passata
00:00
00:20
00:30
00:40
00:45
00:55
01:00
01:20
01:35
01:50
02:10
02:15
02:40
02:55
03:00
03:15
03:20
03:30
00:00
03:34

Crediti

PERFORMING ARTISTS
Żabson
Żabson
Vocals
Hellfield
Hellfield
Vocals
Sentino
Sentino
Vocals
COMPOSITION & LYRICS
Żabson
Żabson
Songwriter
Hellfield
Hellfield
Songwriter
Sentino
Sentino
Songwriter
Hugo Rovira
Hugo Rovira
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
HRNN
HRNN
Producer

Testi

Welcome to the CrackHouse!
Kiedy robi się gorąco, to jadę na Sopot
Trzy godziny od Warszawy, więc to żaden kłopot
Wychodzimy z ziomalami tu na Monciak nocą
I robimy sobie obciach, lecz to przez alkohol
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Hellfield! (Hellfield)
Ona podchodzi powoli do baru, mam tyle lodu, dostała kataru
Niebieskie oczy jak nowe Subaru, chce palić shishy pomimo upału
Demony w głowie mi mówią głupoty i przez to wpadamy w kłopoty
Znowu odpinamy wroty, Sopot jest piękny tej nocy
A-u-e, a-u-e, a-u-e, ten hotel ma pięć gwiazdek
A-u-e, a-u-e, a-u-e, i dzisiaj w nim nie zaśniesz
Ta jedna noc, po-po-po-po
Dla nas to sport, ra-ta-ta-ta
Ta jedna noc, po-po-po-po
Dla nas to sport, ra-ta-ta-ta
Kiedy robi się gorąco, to jadę na Sopot
Trzy godziny od Warszawy, więc to żaden kłopot
Wychodzimy z ziomalami tu na Monciak nocą
I robimy sobie obciach, lecz to przez alkohol
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Po-po-po-po-po-po-po Sopot
Sopot, droptop
Ona ma torebkę Chanel Coco
A jej skóra świeci się jak złoto
W dwie sekundy fura robi zero-sto
Przy życiu trzyma nas adrenalina
Do wszystkich klubów wbijamy na hej
Kiedy wchodzimy, to będzie zadyma
Dzisiaj w Sopocie jest tak jak w Marbelli
Przede mną rozciąga się Marina
(Wojciech Szczęsny)
Wszyscy Polacy to jedna rodzina
(Ojciec Chrzestny)
E-e-e, dwa miesiące jak w Saint-Tropez mamy w Polsce
Z butelką na plaży, kiedy zachodzi słońce
I uśmiechem na twarzy — już nieważne pieniądze
Kiedy robi się gorąco, to jadę na Sopot
Trzy godziny od Warszawy, więc to żaden kłopot
Wychodzimy z ziomalami tu na Monciak nocą
I robimy sobie obciach, lecz to przez alkohol
Ej, ej
Zaginąłem w kasynie w Sopocie grając Zero-Spiel'a w Grand Hotelu
Bo znam krupierów
Chciałem być bestią, chciałem wypić samemu cały bar
Bo w Sheratonie poszło parę skarg
W Bentleyu Hennessy to mały skarb
Wychodzę na molo, słońce świeci jak w Granadzie
Choć wiecznie jacyś bladzi, jak Szwedzi gdzieś w Kanadzie
Prestiż bez przesady, tylko cały Gucci fit
RM pięć na łapie, na drugi dzień już Louis drip
Kiedy robi się gorąco, to jadę na Sopot
Trzy godziny od Warszawy, więc to żaden kłopot
Wychodzimy z ziomalami tu na Monciak nocą
I robimy sobie obciach, lecz to przez alkohol
Written by: Hellfield, Hugo Rovira, Sentino, Żabson
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...