album cover
O Tym
15
Hip-Hop
O Tym was released on July 27, 2016 by Michał Baryła as a part of the album Człowiek Duch
album cover
Release DateJuly 27, 2016
LabelMichał Baryła
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM88

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
Szad Akrobata
Szad Akrobata
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Adam Szurma
Adam Szurma
Composer
Michał Baryła
Michał Baryła
Songwriter

Lyrics

Może opowiem Ci, o życiu na walizkach
Szad – pan artysta. Tuż po dwudziestce trasa przyszła
Jak nawałnica na Afganistan, ponad dekada – spis mam
Ładna lista. Raz – aura mżysta
Szampan na wyspach jak tradycja kanaryjska
Raz – trafiła na kryształ zieleń palm na liściach
Lody na płonących wiśniach
Czy widokowy fishbar, cztery tysiące metrów być nad poziomem morza
Brzeg chmur i skał, boso w przestworzach
W wir zmian, niosą bezdroża mnie. Iskra, sto pro, gdzieś pożar z niej
Eksplozja doznań, co za dzień!
Gdyby nie one dwie, o ile bym poznał mniej?
Dziś prosta rzecz, można. Wiem
Odwiedzałem „dom seniora”, tam gdzie jest przed końcem droga
Wiesz o czym trwa tam rozmowa? Nie o domach, nie kto, co miał
A o czterech świata stronach, o tym jak kto podróżował, o przygodach
Do wieczora...
Dziękuję, że pozwalasz mi, bym mógł do Ciebie pisać o tym
I wiedz, że chciałbym, żebyś ze mną witał odpływ tu
Na aksamitach wody, nie tylko czytał o tym
Słyszał o tym, myślał o tym...
Jesienna wilgoć, zimowy ziąb, po szybach spływa deszcz
Wieje wiatr, zimno i chyba czas stąd znikać gdzieś
Gdzie nie widać łez i zrywa sieć
Powdychać tlen, popływać, zjeść i zrobić kilka zdjęć...
Zabrać od życia w końcu coś dla siebie, bo jedno jest!
Blask dnia powitać w słońcu, siąść na ziemię w cień
Gdzieś, nie wiem gdzie i myśleć kręć się! Kręć!
Gdzieś w niebie, gdzie w umyśle będzie wreszcie pięć
Patrzę na mapę, gdzie chcę zbiec – zgubić ogon
I może podsłuch CBŚ, by znów być sobą
Poczuć znów jak przechodzi dreszcz, znad chmur wysoko
Powietrzny szum, który pozwala zmrużyć oko
I tylko dwoje ich mam zabrać stąd
A później wylądować tam i odkryć jak Bartolomeo Diaz
Pedro Cabral, czy inny wariat ląd, którego nie ogarnia wzrok
Złapać Jej dłoń, nim znów zmieni się palma w dąb
Dziękuję, że pozwalasz mi, bym mógł do Ciebie pisać o tym
I wiedz, że chciałbym, żebyś ze mną witał odpływ tu
Na aksamitach wody, nie tylko czytał o tym
Słyszał o tym, myślał o tym...
Tańczy dym ciepłej kawy, z tłem spokojnego morza
Grill się gdzieś węglem żarzy, wiesz to z Twojego nosa
Leniwie jesz krem z warzyw, zlany sokiem kokosa
Spodek w owocach, piach Cię parzy, to kosmos, ta...
Masz to na twarzy i jakby łagodniały zmarszczki
My – wiecznie szarzy, w świecie płaskim jak płaszczki
Nie chcę namiastki już, to jaskinia łaski wszerz i wzdłuż
A tu pustynia własnym mrokiem patrzy w gwiazdy, spójrz!
I własną ciszą, tu światła miasta krzyczą, a nie milczą
Mógłbym przysiąc, zlany z tą dziczą
Cykady brzęczą, żmije nie syczą. Chłonę tę tajemniczość
Nie jestem tęczą nad dzielnicą, uf
Ty to ty i to incognito
Tylko ty i chuj wbito hipokrytom
Jak ryj w koryto, w figi, w ryby
To cicho i dziko... I było mi to
Dziękuję, że pozwalasz mi, bym mógł do Ciebie pisać o tym
I wiedz, że chciałbym, żebyś ze mną witał odpływ tu
Na aksamitach wody, nie tylko czytał o tym
Słyszał o tym, myślał o tym...
Written by: Adam Szurma, Michał Baryła
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...