album cover
Rzeka
11
Reggae
Rzeka was released on November 18, 2016 by Karrot Kommando as a part of the album V
album cover
AlbumV
Release DateNovember 18, 2016
LabelKarrot Kommando
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM90

Credits

PERFORMING ARTISTS
Vavamuffin
Vavamuffin
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Krzysztof Fląt
Krzysztof Fląt
Songwriter
Pawel Soltys
Pawel Soltys
Songwriter
Jakub Kinsner
Jakub Kinsner
Songwriter
Patryk Kraśniewski
Patryk Kraśniewski
Songwriter
Rafał Kazanowski
Rafał Kazanowski
Songwriter
Dawid Kaluski
Dawid Kaluski
Songwriter
Emil Wojtczak
Emil Wojtczak
Songwriter

Lyrics

This is the final message
This is the ultimate warning
Man kind
If you don't stop hurting the planet
The planet will shake you off
The forests are turn into deserts
The river are dry
The Warsaw is golden island
This the ultimate warning
This is the final message
Ile tu podłych słów pada dzień po dniu
Ile złych wód zakaża ten grunt
Ile wyciętych drzew zamieni tu demon w beton
Nie wiem tego, lecz narasta we mnie bunt codziennie
Marne ich plany na mój dzień
Lepiej zapadnę w sen i obudzę się gdy rzeką spłynie kra
Żerował będę jak lis cwany
Potem silny jak lew ryknę i zapytam czyja to gra
Gadadaj ile tu podłych słów pada dzień po dniu
Ile złych wód zakaża ten grunt
Ile wyciętych drzew zamieni tu demon w beton
Nie wiem tego lecz narasta we mnie bunt niezmiennie
Marne ich plany na mój dzień, lepiej zapadnę w sen
I obudzę się gdy rzeką spłynie kra
Man kind
If don't stop hurting the planet
The planet will shake you of
Shashashashake you of oh
Man kind
Man kind
Planet
Will shake you of
This is the final message
This is this the
Man kind
Man kind
Will shake you off
Nie ma nadziei dla ślepych i głupich
Serca z plastiku, z betonu rozumy
Jak opaska na oczach, flota na kontach
Co będzie po nich nikomu głowy nie zaprząta
Wycinanie w pień pod nowe osiedla
Radni dadzą zgodę, bo deweloper dał deadline
I gdzieś puchną konta w podatkowych rajach
Liczba trutych dzieci się płynnie potraja
Na co komu park, na co tu komu las
Władza się kłania biznesowi w pas
Był ogródek Jordana, będą apartamenty
Sprawa dobrze nagrana, znikają więc sentymenty
Potem wszyscy zdziwieni, że rośnie chorób słupek
A pozwalają, by decydował byle dupek
W garniaku, krawacie i Porsche Cayenne
By wszyscy zarabiali, po co komu tlen
Rosną fortuny, rosną stężenia
Na nic, na nic kolejne ostrzeżenia
Rosną fortuny i temperatura
Ostatnia tura
Rosną fortuny, rosną stężenia
Na nic, na nic kolejne ostrzeżenia
Rosną fortuny i temperatura
Zbyt wiele podłych słów pada tu dzień po dniu
Zbyt wiele złych wód zatruwa ten grunt
Zbyt wiele zdrowych drzew zamienia tu demon w beton
Gdy natura umiera ja czuję ból codziennie
Marne widoki na mój sen
Więc lepiej obudzę się i pobiegnę tam gdzie rzeki źródła dar
Codziennie pił z niego będę jak indiański szaman
Powrócę silny jak jaguar
Zbyt wiele podłych słów pada tu dzień po dniu
Zbyt wiele złych wód zakaża ten grunt
Zbyt wiele zdrowych drzew zamienia tu demon w beton
Gdy natura umiera ja czuję ból niezmiennie
Marne widoki na mój sen
Więc lepiej obudzę się i pobiegnę tam gdzie rzeki źródła dar
Codziennie pił z niego będę, jak indiański szaman
To mówi wulkan ogień, którego nie zatrzymasz
Ocean łzy ziemi, których nie ocierasz
Huragan, kontratakująca zadyma
Natura powie tobie bum bye bye, ostatnia
To wulkan ogień, którego nie zatrzymasz
Ocean łzy ziemi, których nie ocierasz
Huragan, kontratakująca zadyma
Natura powie tobie bum bye bye, ostatnia
Written by: Dawid Kaluski, Emil Wojtczak, Jakub Kinsner, Krzysztof Fląt, Patryk Kraśniewski, Pawel Soltys, Rafał Kazanowski
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...