album cover
C.B.C.
album cover
C.B.C. was released on July 12, 2016 by New Bad Label as a part of the album DAMN.
AlbumDAMN.
ReleasedJuly 12, 2016
LabelNew Bad Label
LanguagePolish
BPM101
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy

Lyrics

Aha
Skręcam jointa skurwysyna
Tak jest, aha, aha
Tak jest, oh, oh, oh, oh
Jedna głowa, a myśli mam tyle, że ich nie policzę za chuj
Widzę dziewczynę to patrzę na strój, nogi, paznokcie, jej oczy i biust, oh
Potem się pytam, czy sama jest, czy może wpadła z kolegą
I jak po niej widać, że dama z niej to nie spierdalam, lecz wjeżdża na ego, to mi
Panna musi mieć klasę jak merol, jak gimbus, jak przedział w pociągu czy coś
Za to większość tych lasek, łapiących za pasek chcąc nie chcąc, to czasem, pociągu ma ciąg
Ssaki leśne opuszczają tajgę i chórem śpiewają: "I'm ready to fuck"
Patrzysz "Niezłe", opróżniając szklankę i w sumie to mają to czego byś chciał
Mają to czego byś chciał one mają, mają
Mają to czego byś chciał, one mają, mają
Mają to czego byś chciał, mają, mają, mają
Mają to czego byś chciał
Pytasz co u mnie to galopem biegnę by w końcu mi zgodził się hajs
Do tej pory coś nie chce, ma ciche dni jeszcze i częściej mi mówi goodbye
Niedostępny jak panna z boyfriendem jak postarasz się, zobaczysz sam
Jeśli wpadnie to dobrze, to będzie i zrobisz coś z tym lub rozjebiesz ot tak
Palę grass, jem spaghetti, na nerwy to bueno bez kinder, bo wiek już nie ten, oh
Mam na karku dwa zero przywykłem, że życie jak Lego nie układa się
I to niemoc nas zjada, na gastro, bez pada choć pogrywa z nami jak w GTA V
I na przeszłość zerkając przez zdjęcia, dopada mnie stres, trzymaj bletę, a kręć, oh
Siedzę z gietem, mam chęć potem petem, na bang to dobiję, by weszło na kurwie, whoop
Na tą kurwę też chęć mam jak wchodzi przepiękna to wyjdzie pojutrze, byle nie w futrze
Ej, na zewnątrz to klasa, pod spodem to wierz, żeby nie
Kiedy szklanki są puste, chcąc nie chcąc pokazać miałby się nam pęknięty jeż
Co to, to nie, co to tam jest? Zastanawiam się, czy to jest niebo, czy haj
Jak to, co trzymasz w rękach, to kebs to masz właśnie to, czego bym chciał, oh
Czas nie zawsze gwarancją terapii porażko, nie zabij, jak dopadniesz mnie
Czasem trzymam się ściany, nie trzymam z kurwami jak trzymam na gramy to dzielę i wnet
To jest to, czego bym chciał, to jest, to jest, to jest
To jest to, czego bym chciał, to jest, właśnie, to jest
Właśnie to, czego bym chciał, to jest, właśnie, to jest
Właśnie to, czego bym chciał
Inny łączą się w pary pantofle gdy obcas zakłuje ich w plecy
Sznurówki się plączą za dobrze niestety, nie jest i będzie "z" i "bez" kobiety, oh
Szybkie życie, jak fast food w KFC prowadzę, bo na to mam dziś smak, whoop
Szybkie picie, bez lansu na zeszyt choć czasem mi mówią: "Weź be smart", ej
Ja ostatni z ostatnich już takich tu nie ma, byli, nie zostali, ej
Reto chodzi bez panny na półce zagrzewa, bo jest nie do pary, choć sporo mam pary
By unieść, choć z trudem co życie przynosi na codzień, a nie mam gdzie chować nie staję na rękach
Choć ciężko na nogach wylewam to z serca, jak wlewam znów browar
Mary Jane lubi kiedy znów spalam nie Jana, bo w kulki nie lecę
Na lotka brak siana, nie kusi wygrana mnie to co zarabiam, wnet opuszcza kieszeń, oh
Gdy po lecie jest jesień, to nawet jak spada, nie dostanę z liścia
Panna nie gada, nie, bo jej na dziś brak więc nie chcę spadać, jak wpada se inna, oh
I nie słucham, że gram nie w porządku wobec niej, bo gram mam w papierze
I to nie tak jak było na początku obecnie to raj zmienił nam się w "Nie wierzę"
Jak gram nie w porządku, to już po dilerze bo hajsy nie w worku, na koncie, przy zerze
I czekam, by w końcu, coś wbiło się w kieszeń jak nóż mógł mi w plecy, to w bawełnę chcę cash, oh
One mach more, what, what, one mach more
Aha, aha, one mach more, yeah, yeah, one mach more
What, what, one mach more, ej, ej, ej, one mach more
Tak jest, aha, one mach more, ej, ej, ej, ej, one mach more
A my tego jointa wypalaliśmy we trzech, tak, wiesz, takiego, takiego, tego skurwysyna
Brzuch nas bolał w chuj, nie? Schodzimy na te, te
Od śmiechu? No tak, oczywiście, schodzimy na dół i ja robię jajecznice
Chłopaki siedzą zajebani, kurwa, na kanapie i wymyślają kalambury, których nie wymyślili przez dwie godziny
I i wchodzi typek, taki, bo mieliśmy taki semi-detached, w sensie, za ścianą był drugi domek, nie
I mówi: "Chłopaki", wchodzi typek, a my tak — na niego patrzymy, on na nas patrzy
"Jak chcecie palić, to palcie gdzieś na zewnątrz, bo ja mam za drzwiami małe dzieci ośmio—, ośmioletnie, i one wszystko czują", no generalnie, trochę przypał, nie?
Written by: Igor "ReTo" Bugajczyk, nieznany
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...