album cover
Zew
60
Hip-Hop/Rap
Zew was released on June 24, 2022 by DeNekstBest as a part of the album Zew - Single
album cover
Release DateJune 24, 2022
LabelDeNekstBest
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM76

Credits

PERFORMING ARTISTS
Sebastian Fabijański
Sebastian Fabijański
Performer
Donguralesko
Donguralesko
Performer
Ńemy
Ńemy
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Sebastian Fabijański
Sebastian Fabijański
Songwriter
Piotr Górny
Piotr Górny
Songwriter
Marcin Niemczyk
Marcin Niemczyk
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Ńemy
Ńemy
Producer

Lyrics

Znowu się czuję jak rycerz - Zawisza Czarny
Pierdolona zbroja mnie chroni
Bo robię te rapsy
I nie muszę być zawodnikiem, żadnej freak federacji
Bo w dniu w którym się urodziłem
Zaprzęgli do walki i wszedłem do klatki
Nie po mordobicie
I nie pod publikę
Przez mój Mordor idę
To be or not to be
Mordo, non-stop słyszę
Żeby się nie zgubić
I żeby żyć w tym syfie
Nie zakładając maski
Naprawdę, i fakty mieć opinię wiesz gdzie?
W piździe
Pogardę do reputacji
Być wolnym skurwysynem
Ale dać się lubić
You got me?
Mówisz, naucz się pokory
Ja mówię zostaw to bogu
Sorry, ale nie jestem skory do słuchania rad
Szczególnie od botów
Tak samo jak nie mam ochoty
Żyć na usługach milionów
Hate it or love it, you
Wszystkie błędy popełniłem znowu
(Zew)
Weź mnie zaprowadź tam, gdzie nie istnieje ciemność
A niebo nie widziało chmur
Zawsze gdy wołasz mosty płoną, światła bledną
I łzami ocieka mi nóż
Weź mnie zaprowadź tam, gdzie nie istnieje ciemność
Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe
Chciałem go kiedyś tłumić, ale nie pykło
Ciągle uciekam od tłumów głównie przez moją alergię na bliskość
Chciałem się kiedyś przytulisz, wiesz? Ale nie wyszło
A dupy próbują się łudzić, że przy nich ten czar na bank musi prysnąć
I znowu mnie woła, mnie woła, mnie woła, mnie woła, więc jestem posłuszny
Jak przyjdzie mi konać ugiętych kolan, skurwielu, na pewno nie ujrzysz
Duma jak Conan unosi się ponad wrogami, chociaż żyję wśród nich
A dłonie by mogły napisać doktorat o zmorach i autodestrukcji
I...że zamiast kochać pielęgnuję w sobie wkurw i Że chcę rapować, bezkarnie zabijać ludzi
Uwierzyć w Boga, spalić wszystkie drogie ciuchy
Zapomnieć o śmierci ojca i być po prostu głupim, kurwa, jak Goofy
(Z całym szacunkiem, oczywiście)
Taa...siedzę zamknięty w pokoju, a smród niepokoju zakłóca mi spokój
Znowu
(Zew)
Weź mnie zaprowadź tam, gdzie nie istnieje ciemność
A niebo nie widziało chmur
Zawsze gdy wołasz mosty płoną, światła bledną
I łzami ocieka mi nóż
Weź mnie zaprowadź tam, gdzie nie istnieje ciemność
Siedzę otoczony ciszą jak Robinson Crusoe
(Zew)
(Cia, cia, cia, cia, cia, cia, cia, cia, cia, cia)
E... znowu się czuję jak rycerz
Ze Spychowa jak Jurand
Spycham to w podświadomość, wysyłam wiadomość, że ten jegomość to Gural
To już słyszałeś akurat
Nie znam się na nowych bzdurach
Jestem w górach, lecą bociany nad łany, ten blask tu posiane ma góra
Drgają membrany w tych furach
Nie muszę być przez nich kochany
Wiem co jest pięć i wiem, gdzie jest dół i gdzie góra i chuj Ci w opinie szulerni i szura
Mam rymy podwójne jak dural I lepiej się bój mnie jak furam
Parzą spluwy gorące w kaburach
Z drogi kocura nie schodzę, to buja
To moja komunia, to moja druga natura
Ten paradoksalny ciemny blask
To moja ponura rapowa kultura
Muzyka miast
Nie kalka i nie synekura
Jak Twoja karykatura
Kask, bo skula ulala Gurala pęd hura huragan gna
Idzie wichura w las
Tu rap, hip-hop, hura
I chuja, kurwa, wskórasz, gdy awantura trwa
Widziałem wiele zbyt, by mną kierował zbyt
Bez fauli w walce o byt
Bo byłoby mi wstyd
Written by: Marcin Niemczyk, Piotr Górny, Sebastian Fabijański
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...