album cover
Komando
2
Hip-Hop/Rap
Komando was released on June 24, 2022 by DeNekstBest as a part of the album Cukier
album cover
AlbumCukier
Release DateJune 24, 2022
LabelDeNekstBest
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM129

Credits

PERFORMING ARTISTS
Sebastian Fabijański
Sebastian Fabijański
Performer
Prykson Fisk
Prykson Fisk
Performer
Ńemy
Ńemy
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Sebastian Fabijański
Sebastian Fabijański
Songwriter
Aleksander Antoszczuk
Aleksander Antoszczuk
Songwriter
Marcin Niemczyk
Marcin Niemczyk
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Ńemy
Ńemy
Producer

Lyrics

(Ladies and Gentleman)
(This picture, truely one of the most unusual ever found, containes scenes which under no circumstances should be viewed by anyone with a heart condition or anyone who is usually...)
Znów nie mogę zasnąć, znów woła mnie miasto
Na nocne manewry, nocne manewry, nocne, nocne manewry
Katana od Hanzō, stawiamy na baczność
Ulice nędzy, ulice nędzy, ulice, ulice nędzy
Znaj mojego serca dzikość, mów mi Don Kikoks
Pytasz na chuj mi ten hip-hop (powiem Don Kichot)
Choć wokół mnie coś przycichło, już wyczu-wam front
Wiatraki ruszą z całą pizdą prosto na mój soft
Skurwielu, ta płyta to apokalipsa, jako jej kapitan (.?.)
Tym wkurwem na bitach zatopię kapitał zaklęty w ekipach głośnych mord
A sztuka to Bismarck, jebana mielizna
Jej wolność to fikcja, kiedyś byłem stąd
Myślałem ojczyzna, dziś mówię stygmat (choć zostanie blizna, przypłacę ją krwią)
Owce już milczą, Hannibal Lecter, moje nazwisko to pieprzony eksces
Palę ognisko w betonowym lesie, słów kałasznikow po blokach się niesie
Błagają o litość, ja mam tego więcej, chcą żebym zniknął, a nadal tu jestem
To toksyczna miłość, dziś ja pytam Ciebie
Na chuj mi ten hop-hop - szczerze to nie wiem
Stan umysłu komando tak without a course
Niż żyć pod czyjeś dyktando, wolę żyć pod włos
Nigdy za żadną branżą nie pójdę na stos, a one nie pójdą za mną
Status quo
Znów nie mogę zasnąć, znów woła mnie miasto
Na nocne manewry, nocne manewry, nocne, nocne manewry
Katana od Hanzō, stawiamy na baczność
Ulice nędzy, ulice nędzy, ulice, ulice nędzy
Do komando braga, rap militarny, gruba brygada do zadań specjalnych
Rzucam tu granat i elo dla bandy, strzelam jak kałach, to one-man army
Tak ścigam na kartki, chwila na camping
To słowny snajper na zwiadach prawdy, tak toczę ten bajzel
Płonie napalm jak i żywoty marne
Błoto barman w chuj - tak wydzieram japę
Jak sierżant Hartman w Full Metal Jacket
To drive-by, czołgiem jadę, tak gram rap, na głowie mam balaklawę
Rzucam tym słowem, nawiedzam membranę
Towar ten kopię, wiesz co jest tu grane
Jadę dalej, lecą bomby i tak w kółko, ciągle
Biję w klatę się jak goryl gotowy na wojnę
Naboi mamy tonę, zobacz, to mistrzu Fisk
To moje pola do popisu, killing fields
Znów nie mogę zasnąć, znów woła mnie miasto
Na nocne manewry, nocne manewry, nocne, nocne manewry
Katana od Hanzō, stawiamy na baczność
Ulice nędzy, ulice nędzy, ulice, ulice nędzy
Znów nie mogę zasnąć, znów woła mnie miasto
Na nocne manewry, nocne manewry, nocne, nocne manewry
Katana od Hanzō, stawiamy na baczność
Written by: Aleksander Antoszczuk, Marcin Niemczyk, Sebastian Fabijański
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...