album cover
RYSY
449
Hip-Hop/Rap
RYSY was released on January 19, 2024 by Out Label as a part of the album DZIENNA
album cover
AlbumDZIENNA
Release DateJanuary 19, 2024
LabelOut Label
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM103

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
Pawbeats
Pawbeats
Performer
Zeamsone
Zeamsone
Performer
Paluch
Paluch
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Marcin Pawlowski
Marcin Pawlowski
Composer
Paweł Świdnicki
Paweł Świdnicki
Lyrics
Łukasz Paluszak
Łukasz Paluszak
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
Pawbeats
Pawbeats
Producer

Lyrics

Dziś mogę wspinać się na Grampiany, bo nie gram pijany już
To nie te czasy, kiedy siedziałem przy mic'u, nagrzany w chuj
Dziś mam szacunek, do take'ów, tak jak do mamy słów
Oni chcą wojny dla wersów, dla mnie przegrali już
Nie odpowiadam na dissy, na bani rysy mam
I rysuję mapę na szczyty, nie myślę jak zniszczyć świat
Myślę, jak innych naprawić, pozbawić wszystkich wad
Narysowałem obrazy, mapy, po szczytów skarb
Mogę wspinać się na Grampiany, bo nie gram pijany już
Szkocka Whisky dawno za mną, tak jak cały animusz
Nie jestem dojrzały, dziecko we mnie pozostanie już
Ale jak chcesz na imprezę ze mną, dziwko, ani rusz
Miałem parę tanich snów, ważących terabajty
Więc nie mogłem zapamiętać ich, gdy wróciłem realny drogich wspomnień
Nie ważących nawet garści i Rysy
(Z których, nie wyrosłem jak irysy)
Nie ma mnie na szczycie, rysuję w zeszycie swą karierę
Siedząc pośród tych, co płaczą dziś, że nie wygrali Grammy
Niektórzy na swoje Rysy wlecieli helikopterem
Nie ma mnie na szczycie, ale jak tam dotrę, to nogami, słuchaj
Coraz wyżej, coraz wyżej, jestem tam (Jestem tam)
Coraz szybciej, coraz szybciej, każą gnać (Każą gnać)
Coraz wyżej, coraz wyżej, jestem tam (Jestem tam)
Coraz szybciej, coraz szybciej…
Rysy na bani potrafią tworzyć głębokie doliny
Każda przeszkoda mnie tworzy, nikt się nie wiążę do liny
W drodze ze szczytów, wychodzę gdzieś na spokojne równiny
Bo nie wydarzy się większość z tego, o czym myślimy
I tylko w samoobronie, potrafię używać siły
Nie proszę armii o bronie, na drodze rozbrajam miny
Przebite strzałami dłonie, bo chronię głowy rodziny
Oni się prują wciąż do mnie, bo na dnie mają wyżyny
Życie gra w każdym tonie, choć czasem ostre jak brzytwy
Pomagam bratu, jak tonie, staję po stronie krzywdy
Bez straty koła, milioner, choć na pół dzielimy zyski
I kiedy stracę widownię, odzyskam spokój
W życiu nie czekam, na pogodowe okno
Żeby zdobywać szczyty, musisz zejść w dół
Wyprane brudy zostawiam i niech mokną
Tarcia i ból, tworzą całe pasma gór
Coraz wyżej, coraz wyżej, jestem tam (Jestem tam)
Coraz szybciej, coraz szybciej (Każą gnać)
Coraz wyżej, coraz wyżej, jestem tam
Coraz szybciej, coraz szybciej
Coraz wyżej, coraz wyżej, jestem tam
Coraz szybciej, coraz szybciej, każą gnać
Coraz wyżej, coraz wyżej, jestem tam
A jestem tam, jestem
Written by: Marcin Pawlowski, Paweł Świdnicki, Łukasz Paluszak
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...