album cover
traczek
110
Hip-Hop/Rap
traczek was released on February 28, 2024 by BIG TONGA ENERGY as a part of the album TRZECIA SZYNA
album cover
Release DateFebruary 28, 2024
LabelBIG TONGA ENERGY
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM80

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
TONFA
TONFA
Vocals
Cichon
Cichon
Vocals
Ziomcy
Ziomcy
Vocals
COMPOSITION & LYRICS
Cichon
Cichon
Songwriter
Kaserolaaa
Kaserolaaa
Composer
Kierat
Kierat
Songwriter
Igor Jaranowski
Igor Jaranowski
Songwriter
Mikołaj Gałka
Mikołaj Gałka
Songwriter
Filip Michałek
Filip Michałek
Songwriter
Mikołaj Radziszewski
Mikołaj Radziszewski
Songwriter
Woschod
Woschod
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Kaserolaaa
Kaserolaaa
Producer
Wojciech Perczyński
Wojciech Perczyński
Mastering Engineer

Lyrics

Piszę nawet jak nie
Piszę coś komuś i gdzieś
Idę na chatę jak pies
Widzę gówno w nocy jak kot
W sumie to dobrze mi leży ten dres
W sumie nie jesteśmy już byle kto
Oby mi z pyska nie wypadł kęs
I oby ster nie wyślizgnął z rąk, ej
Piska mnie kurwa
Współczuję żonie
Wiślany bulwar
Czwarty browiec
Mea culpa
Twoje zdrowie
Gówno się w końcu nie pomieści w głowach
(Ej, ej, ej, ej, ej, ej)
Zobacz
Robię to od smarka
Nie sądziłem kiedyś że mógłbym tym gównem przeskoczyć przez parkan
Nie sądziłem kiedyś
Że to będzie ciągła walka
Że w nowych zakamarkach
Rucham znowu traczka
Skumaj taki lifestyle
Znowu wyszłem no bo jestem nocna marka
Nie Firma a niebieski jest migdał
A co ty żeś myślał
Nie trzymam kierownicy ale prowadzę się tak se
Nie prowadzę taksę
Nie jestem cierpem, nie będę cierpieć
Małe pożary gaszę codziennie
Czasem kuchenkę, czasami we mnie
Czasem zakręcę nawet jak nie chcę
Ale muszę się rozejrzeć przecież
Nie, nie, nie będę tak całe życie ślęczeć
Muszę zrobić sos jak przecier
Zawsze można lepiej, być człowiekiem
Nie petem
Jestem krecikiem bo kocham podziemię, ej
Jak się odkuje to wyjdę nad ziemię
Zabiłem szeryfa, nie jestem Marleyem Bobem
Ujarałem mordę
Mam na-dzie-ję na jeszcze trochę
Nie wiem kto słucha ale ściskam i pozdrawiam ciebie
Popa nie mam-
Popa nie mam Glocka bo bym popadł
Błyskiem zmęczona siatkówka oka
Wyjebane w to jak w lokal
Nie dostaje za to kokard
Dostałem za plik z kompa pokarm
Bułka to rozkaz
Buła jak kompan
Cały czas ze mną jak forma
Mam na bani w chuj rzeczy, muszę otworzyć lombard
Czasem coś powiem dla hecy - Don't Starve
Zbity łokieć
Na celowniku krocie
Kminiłem gówno w pocie
Rozumiem już połowę, ej
Jakoś tak jest że jest w porządku, jakiś czas nie zbijam bąków
Za mną pierwszy rozkurw
Już wracam do początków
Narobić w chuj songów
Kłaść się czysty do snu
Tak chcę bez wyjątku, tak chcę bez wyjątku
Ej beka
Białasów boli że pracuje ciężko
TONFA, Ziomcy, wiertło
Schodzę z haju na miękko
Myślałem że będzie beton, dalej czuję że trzymam berło
Dobrego białasa etos od zawsze i po dziś dzień
Już w chuj długo w tej dziwce, raz myślałem to legło
Dobrze działa braterstwo, a sztucznego więcej nie łyknę, nie
(Ejj, ejj)
Powiedz o tym wszystkim
Chuj czy w tym roku to pyknie
Od ściany odbity jak piłki
Nie chodzi tylko o liczby, na każdej płaszczyźnie silni
Robię to, mam jedną misję, sam sobie nie chce być winny (nie)
Written by: Cichon, Filip Michałek, Igor Jaranowski, Kaserolaaa, Kierat, Mikołaj Gałka, Mikołaj Radziszewski, Woschod
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...