album cover
Barabasz
2
Hip-Hop/Rap
Barabasz was released on October 18, 2024 by MCHserfer as a part of the album Barabasz - Single
album cover
Release DateOctober 18, 2024
LabelMCHserfer
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM95

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
MCHserfer
MCHserfer
Performer
JESTEMSZOPEN
JESTEMSZOPEN
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Jan Kobiałka
Jan Kobiałka
Composer
Michał Sobczak
Michał Sobczak
Songwriter

Lyrics

Znam się na ludziach, nie znam na ornitologii
Jak wiesz to mi powiedz czym od kurwy różni słowik
Szmaty w szaty nie da skroić, a idoli tych dzieciaków robią dzisiaj z patologii
Nie miałem wzorców i świat mój ma prosty kontur
Jesteś szmatą albo kimś w porządku i dlatego jebie życia waszych bożków jak Piłat Poncjusz
Blisko Boga bo wiatraki to mój Kościół
Mamy ostrzegały dawno mnie i moich ziomków, a jeden za drugim to i tak skoczyłby z mostu
Byłem na dnie a wynurzam się jak potwór z Loch Ness
Znów motamy osprzęt, pisze jak się dotknę
W mojej bluzie ludzie piszą mi, że to pierdolnie
Biorę pod uwagę taka opcję, jak nie zmienię świata to wystarczy mi, że uda zmienić Polskę
Kocham was ale nienawidzę ludzi, mógłbym dzisiaj dla was grać ale idę się zamulić
Zero zmian ciągle zapierdala kulig, muszę zabrać moich ludzi z zimnych ulic
Mało górnolotne są te wasze porównania, jak wersy o Ikarach i zasadach
Jeśli będzie trzeba krew na rękach jak Barabasz bo ludzi mam za sobą co mnie chronią jak parawan
Chcemy być wolni, na razie tu każdy nosi swój krzyż
Chodzimy jak zombie, chyba pora się odbić
W kołu tłumy no i brudne serca, lód jest głupi mamy krew na rękach
Czas nas dusi, goni nas kalendarz, ja uciekam szukam swego miejsca
Klepie mnie po plecach, mówi musisz to wydać chwila
Trochę trudny wybór jak Piłat mam
Czas mija to tylko jest pewne, przeciągana lina jutro zaciśnie pętle
Ale byle nie mi to nie pora na płacz
Wczoraj te gorzkie łzy dzisiaj, niech żyje bal (dzisiaj niech żyje bal)
Zerwiemy kajdany to nie czas na niewolę
Wczoraj na pustej sali, dzisiaj tańczę z aniołem
O mój Boże ukradłem aureolę, no a cały świat staje na głowie
Wśród nas Barabasz i to jest nasz wybór, grzech i zabawa każdy potrzebuje
Przygód
Nikt nam nie kazał to nie był żaden przymus, tylko Bóg może nas karać
To nie cuda na kiju
Kocham was ale nienawidzę ludzi, mógłbym dzisiaj dla was grać ale idę się zamulić
Zero zmian ciągle zapierdala kulig, muszę zabrać moich ludzi z zimnych ulic
Mało górnolotne są te wasze porównania, jak wersy o Ikarach i zasadach
Jeśli będzie trzeba krew na rękach jak Barabasz bo ludzi mam za sobą co mnie chronią jak parawan
Written by: Jan Kobiałka, Michał Sobczak
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...