album cover
Urlop
110
Hip-Hop/Rap
Urlop was released on May 26, 2017 by Step Dystrybucja as a part of the album On
album cover
AlbumOn
Release DateMay 26, 2017
LabelStep Dystrybucja
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM76

Credits

PERFORMING ARTISTS
TAU
TAU
Performer
COMPOSITION & LYRICS
TAU
TAU
Lyrics
SoSpecial
SoSpecial
Composer

Lyrics

Those happy days
Dla wszystkich pracoholików
Dla wszystkich wykończonych, zmęczonych pracą
Urlop
Moja radość zatonęła na dnie serca
Ta depresja to potwierdza
Muszę wyjechać, aby zrzucić z siebie ciężar
Zrelaksować się
Bo nie pamiętam kiedy cieszyłem się z życia
Jak pesymista smutek nie znika
Ta melancholia może zabić mnie za życia
Muszę zniknąć gdzieś
Nawet nie chce mi się tego już rapować
Więc zaśpiewam wam, czemu nie?
Na początek muszę tylko się spakować
Gdzie ten plecak mam? Chyba wiem
Otwieram net i klikam gdzieś w net
Otwiera się te kilka miejsc, yeah
Wybieram to najtańsze, byle rzucić pracę
I nawet jeśli tylko weekend to wyjadę
Moja radość zatonęła na dnie serca
Ta depresja to potwierdza
Muszę wyjechać, aby zrzucić z siebie ciężar
Zrelaksować się
Bo nie pamiętam kiedy cieszyłem się z życia
Jak pesymista smutek nie znika
Ta melancholia może zabić mnie za życia
Muszę zniknąć gdzieś
Zima była taka bardzo długa
Ile można żyć bez światła?
Ile można chodzić w kurtkach?
Polskę ogarnęła ciemność duża
Ja tak pragnę chodzić w klapkach
A za oknem wisi chmura
Nie jestem Eskimosem, a mój dom to nie jest igloo
Jestem ciepłolubem, plaża, grille, dobry hip-hop
Szukam przyczyny czemu jestem zamulony
I chyba ją znalazłem, jestem przemęczony
Wykończony, wycieńczony
Muszę odpocząć, nic nie robić
Żadnych metafor, analogii
Tylko urlop
Moja radość zatonęła na dnie serca
Ta depresja to potwierdza
Muszę wyjechać, aby zrzucić z siebie ciężar
Zrelaksować się
Bo nie pamiętam kiedy cieszyłem się z życia
Jak pesymista smutek nie znika
Ta melancholia może zabić mnie za życia
Muszę zniknąć gdzieś
Mój Panie użycz mi pogody ducha
Abym słuchał co chcesz mi przekazać
Kiedy szatan szepcze mi do ucha
Jestem pracoholikiem, mógłbym siedzieć całą dobę
Czasami mam wrażenie, że praca stała się bożkiem
Nie mam czasu dla rodziny ani przyjaciół
Nie mam czasu na modlitwy, dla siebie czasu
I haruję jak ten wół, a nie jestem zwierzęciem
Mam duszę i rozum i przemęczone serce
A praca nie da mi miłości ani pokoju
Praca nie da mi wolności takiej w środku
Praca nie pokona śmierci kiedy umrę
Praca nie wychowa dzieci i to jest smutne
Muszę przewartościować moje życie póki żyję
W takiej kolejności: Bóg, rodzina, wszystko inne
Tymczasem biorę plecak i wyjeżdżam w inną dać
Muszę poukładać w głowie parę spraw
Abonent jest czasowo niedostępny
Nie dzwoń
Abonent jest czasowo niedostępny
Nie dzwoń
Proszę nie dzwoń do mnie
Ja nie odbiorę
Nawet jeśli cały świat zwali się na głowę
Tobie
Muszę pomyśleć o sobie
Bo choćbym zbawił cały świat
To umrę
A na swojej duszy poniósł szkodę
To co mi z tego będzie ziomek?
Powiedz, no powiedz, powiedz, powiedz
Jadę na urlop
Wszystko jedno, będę trąbką
Będę trąbką
I będę sobie gwizdał
I będę sobie spacerował
Nic nie robił
Będę gwizdał
Urlop
Written by: SoSpecial, TAU
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...