album cover
Fobie
album cover
Fobie was released on January 31, 2020 by Postęp Records as a part of the album Fobie - Single
January 31, 2020
LabelPostęp Records
LanguagePolish
BPM
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy

Lyrics

Nie wiem jak ty masz nie wnikam
Bo kurwa aktualnie zamierzam mówić o sobie
Siada mi opór po takich ilościach
I tym co przeszedłem aż fobie mam w głowie
Ten co nic nie wie, niczego nie widział
A coś tam usłyszał najwięcej ci powie
Chuj w to już wbijam i się nie przejmuję
Bo ten co mnie poznał bliżej się dowie
Nie umiem ufać mam duży z tym problem
I też jestem pewien, że chuja byś ufał
Gdybyś się nieraz już na kimś przejechał
I nie raz by ktoś cię perfidnie oszukał
Dlatego ciąglę węszę ten podstęp
A jak cię nie znam to trzymam na dystans
Bywa też często, że przeczucia mylne mam
Ale to dzięki nim potrafię wytrwać
Za dużo daje, za mało biorę
Z cudzej pomocy nie lubię korzystać
I jeśli znasz mnie nie tylko z widzenia
To po jakimś czasie sam możesz przyznać
A jeśli jesteś mi bliską osobą
I kiedyś skrzywdziłem cię albo zawiodłem
Szczerze przepraszam, bo siada mi na łeb
Ogarnąć nie mogę się, to moje fobie
Słyszę znów głosy, daj sobie spokój
I tak nie pyknie weź usuń się w cień
Przespałeś moment, przegrałeś życie
Weź się ogarnij i w końcu coś zmień
Przestrzela fobia, paruje bania
Nie wiem czy jestem kimś innym czy sobą
Pod swoje dyktando, bez waszej pomocy
Pod swoją kontrolą
Słyszę znów głosy, daj sobie spokój
I tak nie pyknie weź usuń się w cień
Przespałeś moment, przegrałeś życie
Weź się ogarnij i w końcu coś zmień
Przestrzela fobia, paruje bania
Nie wiem czy jestem kimś innym czy sobą
Pod swoje dyktando, bez waszej pomocy
Pod swoją kontrolą
Jestem nerwowy, szybko się wkurwiam
I często ciężko wytrzymać jest ze mną
A jak masz problem a ja mogę pomóc
To na mnie możesz liczyć na pewno
Znam swoją wartość wszystkie swoje wady
Wymienię, jestem świadomy ich w pełni
Czasem wada zaletą, zaleta wadą
Jak punkt widzenia masz odpowiedni
Kiedy ogarnia jebany paraliż
I ten skurwiel przejmuje nade mną stery
Niszczy wszystko to o co walczyłem
I o co starałem się świadomy w pełni
To moja fobia, że pryśnie jak bańka
I spierdolę wszystko to nie będąc sobą
Siada mi na łeb i tracę kontrolę
Bo wjeżdża ten drugi i daje Ci słowo
W bani mam sajgon że ja pierdole
Męczy mnie życie i te paranoje
Nie umiem kurwa już chyba szczęśliwym być
A mimo wszystko tu na nogach stoję
Nie dam za wygraną, ni chuja nie poddam się
Co by nie działo się cisnę po swoje
Po tylu latach wiem, co by nie działo się
Sam siebie kurwa najbardziej się boje
Słyszę znów głosy, daj sobie spokój
I tak nie pyknie weź usuń się w cień
Przespałeś moment, przegrałeś życie
Weź się ogarnij i w końcu coś zmień
Przestrzela fobia, paruje bania
Nie wiem czy jestem kimś innym czy sobą
Pod swoje dyktando, bez waszej pomocy
Pod swoją kontrolą
Słyszę znów głosy, daj sobie spokój
I tak nie pyknie weź usuń się w cień
Przespałeś moment, przegrałeś życie
Weź się ogarnij i w końcu coś zmień
Przestrzela fobia, paruje bania
Nie wiem czy jestem kimś innym czy sobą
Pod swoje dyktando, bez waszej pomocy
Pod swoją kontrolą
Written by: Damian Kowalewski, Grzyb UKFK, Kowal, Mateusz Wysokiński
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...