album cover
DARK SIDE
2
Hip-Hop/Rap
DARK SIDE was released on May 15, 2025 by ZEROLOGO as a part of the album JEDEN KROK OD UPADKU
album cover
Release DateMay 15, 2025
LabelZEROLOGO
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM89

Credits

PERFORMING ARTISTS
ZEROLOGO
ZEROLOGO
Performer
Koneser
Koneser
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Marcin Witek
Marcin Witek
Songwriter
Marcin Antonowicz
Marcin Antonowicz
Songwriter
Miłosz Zawacki
Miłosz Zawacki
Songwriter
Wojciech Wesserling
Wojciech Wesserling
Composer
Mateusz Troc
Mateusz Troc
Composer
DJ Danek
DJ Danek
Composer

Lyrics

Fanty w lombardach, kryształowe noce
W standardach kredens na duży procent
Szybki proces bez miejsca na miłość
Nie oddasz sam, no to ściągną z ciebie siłą
Dupy jak waluty, używała tu niejedna
Na nowe buty i wynajęty metraż
Te wyżej to i tak te bardziej sprytne
Inne za pasa dadzą zrobić sobie krzywdę
Dziwne, mijam beja pod monopolem
Po liftingu twarzy (chyba baseballem)
Noc, na neonie trzy siódemki
Rano ich lęki przeszyje nieba błękit
Bóg nie stawiał tu poprzeczki zbyt wysoko
Za to na róg typa co robi sprzętem na oko
(ZEROLOGO) ZEROLOGO bez zbędnych melodii
Bliżej do Mobb Deep, wcieram ci skórę w chodnik
Na rogu dwa po trzysta, biorą śnieg i skun
Na nogach łyżwa, bo się ślizgasz znów
Kmina to papier, nie teorie strun
Fury robią (wroom), to dark side of the moon
Na rogu dwa po trzysta, biorą śnieg i skun
Na nogach łyżwa, bo się ślizgasz znów
Kmina to papier, nie teorie strun
Fury robią (wroom), to dark side of the moon
Nocą miasto to dżungla
Rzucam barsy do kundla co się pulta
Podniósł puls, ale chuj tam, kulturka
Big brother w zaułkach, monitoring to kurwa
Lecą sanki za pół gram (to se utrwal)
Dowód palisz w bibułkach, a nie rzucasz na bulwar
Wódka na murkach, nie że burda
Wysoki litraż, ale niższa półka
Toczy się bej typu burgund buźka
Za monetę leci lepiej niż polska czołówka
Coś tam bebla jak Borys Budka
Ja nie lubię polityków, polityka to kurwa
Tu się leje bez popity aż ci płonie trzustka
Nie wiesz kiedy skończyć to se budzik ustaw
Tu nie leci słaby rap i się gada o gustach
Chyba czas kończy, bo dobija szósta
Wyglądam nie z tej ziemi, outfit jakbym nosił Full Metal Jacket
Klatki łapią nas jak zenit tam, gdzie znów wjeżdża pakiet
Łzy naszych matek zamienimy w szafir zatem
Za nami psy, skręcaj w zakręt
Brudne bramy, brudne ściany, cudze sztany
Się podoba, no to weźmie, ważne by znaczek był w sumie znany
Prosta matma, nic dodać, nic ująć
Na sobie pełno szmat za dobrą cenę, taki tutaj burdel mamy
Chodzi o szmaty i ciuchy, zmieniam szmaty jak ciuchy
Po tym joincie będę blady jakbym widział (ciii)
Jestem jadowitym wężem, wokół krzyża apteki
Co wydał niemały tysiak na leki
Wystarczy tylko trochę, po tym czuje się jakbym stąd znikał na wieki
Kładę się w chmurach, moje oko nie chce trzymać powieki
(te tere up up)
Słucham polski rap, bo to nowa liga komedii
Na rogu dwa po trzysta, biorą śnieg i skun
Na nogach łyżwa, bo się ślizgasz znów
Kmina to papier, nie teorie strun
Fury robią (wroom), to dark side of the moon
Written by: DJ Danek, Marcin Antonowicz, Marcin Witek, Mateusz Troc, Miłosz Zawacki, Wojciech Wesserling
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...