album cover
Dopamina
882
On Tour
Hip-Hop/Rap
Dopamina was released on July 7, 2017 by Universal Music Polska Sp. z o.o. as a part of the album Dziś w moim mieście (Reedycja)
album cover
Release DateJuly 7, 2017
LabelUniversal Music Polska Sp. z o.o.
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM75

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
Pezet
Pezet
Vocals
Małolat
Małolat
Vocals
Czarny HIFI
Czarny HIFI
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Aleksander Kowalski
Aleksander Kowalski
Composer
Paweł Kapliński
Paweł Kapliński
Lyrics
Michał Kapliński
Michał Kapliński
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
Czarny HIFI
Czarny HIFI
Producer

Lyrics

Wampiry budzą się nocą w nas i przybierają ludzką twarz
I dobrze wiesz, że gorzej jest jak chcą w nas zostać dłuższy czas
Czasem coś kusi nas wciąż i musisz to wziąć
Choć miałeś rzucić to w kąt ale lubisz, lubisz to coś, coś
Każdy z nas ma w sobie tyle ciemnych spraw i małych kłamstew
Tamta laska, która lubi skoki w bok i dobry koks
Gdy jej mąż zarabia za granicą, by mieli nowe życie, by w końcu dla nich zrobić coś
Ona woli swój sobotni sport, dla niej to jak golf
Bo najlepiej z rodziną wychodzi się na zdjęciach
Imprezki, kolesie i przyjęcia
Nie płacze po nich w chusteczki Velvet
Ale lubi się zakochać od pierwszego dmuchnięcia
Pamiętam jak wyszedłem, nie pamiętam jak wróciłem
Zapamiętać nie mam siły, lubię zapominać chwile
Lubię kiedy w nocy staję się kimś innym całkiem
Zapominam wszystko inne, płynę, płynę, ratuj mnie
I choć brak mi tchu, brak mi śliny, wypłukuję witaminy
Pragnę więcej dopaminy, chcę coś, o czym zapomnimy
Piję, piję, piję, piję i tańczę
Lubię to jeśli mnie nie zabije zanim zasnę
I choć brak mi tchu, brak mi śliny, wypłukuję witaminy
Pragnę więcej dopaminy, chcę coś, o czym zapomnimy
Piję, piję, piję, piję i tańczę
Lubię to jeśli mnie nie zabije zanim zasnę
Spójrz w oczy miasta, to jakbyś właśnie zaglądał w oczy diabłu
I znów nie możesz zasnąć, każdy łyk ciągnie cię na dno
I czujesz, że to nic nie warte, chyba przydałby się psychiatra
Ona sprowadza cię na parter, w głowie masz galimatias
Chyba lubisz tak oderwać się od niej i gdzieś się nachlać
Ale mógłbyś popełnić zbrodnię, gdybyś z innym ją zastał
W tej desperacji płyniesz, więc nie obchodzi cię czas
Każda flaszka temu sprzyja, ale wiesz, że nie pierwszy raz
W facjatach, które tu mijasz ciągle widzisz jej twarz
Bo nie jesteś bez winy, masz wokół tyle ciemnych spraw
Nie da ci spać sumienie, ale właśnie się go pozbyłeś
I teraz zupełnie bez utrapienia mijają ci wszystkie chwile
Jest tobie obce każde brzemię, zostawiasz je tylko w tyle
Lecz jutro szybko zejdziesz na ziemię, chyba że znowu popłyniesz
Więc pijesz i pijesz i wiesz, coś mi to przypomina
Pragniesz więcej dopaminy, ja też nie mogę się powstrzymać
I choć brak mi tchu, brak mi śliny, wypłukuję witaminy
Pragnę więcej dopaminy, chcę coś, o czym zapomnimy
Piję, piję, piję, piję i tańczę
Lubię to jeśli mnie nie zabije zanim zasnę
I choć brak mi tchu, brak mi śliny, wypłukuję witaminy
Pragnę więcej dopaminy, chcę coś, o czym zapomnimy
Piję, piję, piję, piję i tańczę
Lubię to jeśli mnie nie zabije zanim zasnę
Written by: Aleksander Kowalski, Jan Pawel Kaplinski, Michał Kapliński
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...