album cover
LAVISH
101
Hip-Hop/Rap
LAVISH was released on December 4, 2025 by WM Poland/WMI as a part of the album ARROGANT RADIO
album cover
Release DateDecember 4, 2025
LabelWM Poland/WMI
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM70

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
WHITE WIDOW
WHITE WIDOW
Vocals
Daniel Kosior
Daniel Kosior
Vocals
COMPOSITION & LYRICS
Daniel Kosior
Daniel Kosior
Lyrics
Miłosz Łuczak
Miłosz Łuczak
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Pazzy
Pazzy
Mastering Engineer
Mercury
Mercury
Producer

Lyrics

Mercury (Mercury)
Dziwko, teraz żyję lavish, kiedyś czułem tylko ból
Już nie gonię za babami, to jest jak na ranę sól
Na necie lecą strzały, jakoś nie widzę tych kul
Uwierz nic mi nie brakuje jak przy mnie jest parę głów
Wrzucę diaxy na chain, zmienię taxi na Range
Duszę sukę tak jak Kayn, bogaty dzieciak — money way
Bez pretensji, jesteś lame, stary, them which be the same
Świecimy, nie Johnny Dang, nie Abu Dhabi, widzę szejk
Jak małe uzi, ja pluje te fakty
Podpiszę t-shirt, a potem kontrakty
Podpiszę cyce, a potem na party
Guap policzę, nie żyję jak każdy
Łeb Ci pęka jak piniata
Leżysz jak szmata, na sukę leję tonic
Uderzam w taniec, nie Bachata
VVS nie w ratach, biegnę po to jak Sonic
Ja flipuje siano i nie mogę przestać, bo na tym gównie jestem jak Tony Hawk
Te kurwy coś prują się, że jestem ćpunem, zjeby, nawet nie wiem jak smakuje coke
Podwajam, potrajam, liczby idą w górę, droga do miliona, tak znalazłem trop
Z otoczenia pozbyłem się klauna, rzucał kłody i mówił mi stop
Rzucam paczki, ciężkie cegły i nie jak kurier, tylko bez przerwy
Jesteś durniem i jesteś uległy, wszystko za cash, już nie biorę w zeszyt
Nie patrzę na świat przez różowe okulary
Łamię prawo daily, a jeszcze nie widzę kary
Dziwko, teraz żyję lavish, kiedyś czułem tylko ból
Już nie gonię za babami, to jest jak na ranę sól
Na necie lecą strzały, jakoś nie widzę tych kul
Uwierz nic mi nie brakuje jak przy mnie jest parę głów
Wrzucę diaxy na chain, zmienię taxi na Range
Duszę sukę tak jak Kayn, bogaty dzieciak — money way
Bez pretensji, jesteś lame, stary, them which be the same
Świecimy, nie Johnny Dang, nie Abu Dhabi, widzę szejk
Małolaci urodzeni na osi, wiem, że nikt nie ma więcej swagu
Ze mną stoi brat: jeden, drugi, to rodzinny biznes, ja nie mam kolegów
Fura trochę koni zakurwia dwieście, wie co ma robić, bo nie zmienia biegów
Wiadro pomyj chcą wylać na mnie, szmato, nic z tego, bo nie słucham zjebów
Na trapie pas za pasem jak Barcelona, ale nikt nie jest piłkarzem
Chłopaki byli na streecie nisko, jesteśmy twardzi przez zaplecze wydarzeń
Nie podchodź do nas jak jesteś oppem, bo jestem pewny, że doznasz obrażeń
Jak psy pytają o sytuację, udam debila, powiem: "nie kojarzę"
Moje grono ulepione inaczej, tu żaden z nas nie pierdoli się z Gucci
Lamus na ziemi jest jak Sashimi, niestety, łajzo, nie mówię o sushi
Jeden debil ledwo oddycha, a mówił, że węże mogą udusić
Każdy kumaty wie o kim mowa, nie rzucam ksywy, bo strzeli z dupy
Dziwko, teraz żyję lavish, kiedyś czułem tylko ból
Już nie gonię za babami, to jest jak na ranę sól
Na necie lecą strzały, jakoś nie widzę tych kul
Uwierz nic mi nie brakuje jak przy mnie jest parę głów
Wrzucę diaxy na chain, zmienię taxi na Range
Duszę sukę tak jak Kayn, bogaty dzieciak — money way
Bez pretensji, jesteś lame, stary, them which be the same
Świecimy, nie Johnny Dang, nie Abu Dhabi, widzę szejk
Written by: Daniel Kosior, Miłosz Łuczak
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...