album cover
Wika
23
Alternative
Wika was released on October 31, 2025 by Karrot Kommando as a part of the album Lakuna 2
album cover
Release DateOctober 31, 2025
LabelKarrot Kommando
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM103

Credits

PERFORMING ARTISTS
Pablopavo i Ludziki
Pablopavo i Ludziki
Mixed Artist
Pawel Soltys
Pawel Soltys
Vocals
Rafał Kazanowski
Rafał Kazanowski
Electric Guitar
Jakub Kinsner
Jakub Kinsner
Drums
Emil Wojtczak
Emil Wojtczak
Bass Guitar
Radosław Polakowski
Radosław Polakowski
Violin
COMPOSITION & LYRICS
Pawel Soltys
Pawel Soltys
Songwriter
Andrzej Giegiel
Andrzej Giegiel
Composer
Rafał Kazanowski
Rafał Kazanowski
Composer
Jakub Kinsner
Jakub Kinsner
Composer
Emil Wojtczak
Emil Wojtczak
Composer
Jakub Sadowski
Jakub Sadowski
Composer
Radosław Polakowski
Radosław Polakowski
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Andrzej Giegiel
Andrzej Giegiel
Mixing Engineer
Emil Wojtczak
Emil Wojtczak
Mixing Engineer

Lyrics

Plotą się noce i dni jak warkocz w monochromie
Robota ciężka, a sny, jak to sny, nieodgadnione
Wika jest tu już trzeci rok, uciekła na samym początku z Łymana
Tego miasta już nie ma, tak jej pisze w listach mama
U siebie była konduktorką na liniach, po których dzisiaj tylko czołgi i ciała
Tu robi w Biedronce i pomaga przy dzieciach
Wysyła flotę, jeśli pod koniec miesiąca jej jakaś została
Choćby suma mała, jeśli oszczędzała
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Żeby syn przeżył, by zdechli podli
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Ma współlokatorkę, we dwie zawsze raźniej
Tamta tu od dekady, już gada jak Polka
Czasem wieczorem potrafią tak się zagadać
Wspomnienia potem kłują pod sercem jak kolka
Tamta ma tu mężczyznę dochodzącego
Bo ten znowu jeździ po świecie na tirze
Czasem słychać ich w nocy, gdy tamten ma wolne
Wika wtedy wspomina dawne życie jak niczyje
Jej Art ją w Kijowie, zawsze to bliżej do syna
Choć front faluje w przypływach śmierci
Jeździ do męża raz na pół roku
Życie warszawskie cichutko się kręci
W niedzielę, jeśli nie ma dodatkowej roboty
Jeździ na mszę do Jana Klimaka
Nowosielskiego oczami patrzą na nią się święci
Orantka jakoś podobna do niej taka
Orantka jakoś podobna do niej taka
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Żeby syn przeżył, by zdechli podli
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
To widać tylko z boku, a przecież nikt nie patrzy
Na kobietę w chustce z torbą z Lidla na ramieniu
No, tylko ci święci z wielkimi oczami
Jakby każdy miał w nich po skrytym samotnym sumieniu
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Żeby syn przeżył, by zdechli podli
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Żeby syn przeżył, by zdechli podli
Wice się śnią czarno-białe stepy i syn czarno-biały
Drony, rakiety, dżemy, palety
I cisza, od której serce jej staje
Budzi się wcześnie, budzik dzwoni o szóstej
Kąpie się szybko i wtedy się modli
Woda jak święcona płynie po ciele
Płynie po ciele
Written by: Andrzej Giegiel, Emil Wojtczak, Jakub Kinsner, Jakub Sadowski, Pawel Soltys, Radosław Polakowski, Rafał Kazanowski
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...