album cover
Demony
Metal
Demony was released on February 28, 2026 by REBEL UNIVERSE RECORDS as a part of the album Demony - Single
album cover
Release DateFebruary 28, 2026
LabelREBEL UNIVERSE RECORDS
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM82

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
LukeMotive
LukeMotive
Vocals
Rebel Universe
Rebel Universe
Mixed Artist
COMPOSITION & LYRICS
Łukasz Kołomański
Łukasz Kołomański
Songwriter
PRODUCTION & ENGINEERING
LukeMotive
LukeMotive
Producer, Graphic Design, Recording Engineer, Mixing Engineer, Mastering Engineer

Lyrics

Przyszedłem tu z przyjacielem na ramieniu
Nie z człowiekiem,
Z prawdą, która nigdy mnie nie zdradziła.
Będziemy dziś rozpierdalać kłamstwa,
Które karmiliście pokolenia.
Nie gniewem,
świadomością.
Bo demony nie boją się krzyku.
Demony boją się światła.
Ona tkwiła w roli ofiary,
A ja przejąłem ratownika z pokolenia na pokolenie
Stary układ,
Stara transakcja,
Zero świadomości,
Tylko dziedziczony ból jak testament bez podpisu.
Odłożyłem rolę ratownika do trumny,
Ona dalej modli się do litości,
Która już nie ma drzwi do mojego domu.
Byli tacy, co mnie umniejszali całe życie
Bo ego boli nie wtedy, gdy ktoś rośnie,
Tylko wtedy, gdy ktoś wreszcie
Zaczyna żyć na swoich zasadach.
Gówno z domu rodzinnego,
Alkohol, przemoc, kontrola,
I to zdanie:
„lepiej by było, gdyby ciebie nie było.”
Tak, to zostaje.
Bo milczenie nigdy nie uleczyło żadnego dziecka.
To nie były moje demony,
To były wasze cienie, które wsadziliście mi do kieszeni.
Wyjęliście moje serce,
A ja podałem je na własnej dłoni,
I zleciały się wampiry,
Aby wyssać krew, która trzymała mnie przy życiu.
Ale dzisiaj widzę jasno:
To nie było moje.
To nigdy nie było moje.
System chciał wcisnąć mi narrację,
W której mam żyć pokornie,
Na kolanach,
Z oczami spuszczonymi jak uczeń przed durnym autorytetem.
Ale ja zaprojektowałem swoją własną,
I już nie pytam o akceptację.
Walidacja?
Oddałem wam ją w spadku,
Możecie ją sobie powiesić na ścianie
Obok swoich niespełnionych ambicji.
Teatr społeczny
Wszyscy projektują swoje gówno na innych,
Bo łatwiej kiedy jebie cały pokój,
Nie tylko ty.
Systemowi podpierdalacze
Zawiść noszą jak herb rodowy.
Sprzedadzą każdego,
Choć mieli miłować bliźniego,
Nie wiedzą że lojalność to fundament,
Nie tylko dekoracja.
Dwudziesto-wieczna edukacja
Fabryka służalności,
Nie rozwoju.
Autorytety z porozbijaną psychiką,
Uczące dzieci, jak się bać,
A nie jak żyć.
Polityka
Podział ważniejszy niż dobro.
Lepiej skłócić naród
Niż wyprostować własny kręgosłup moralny.
To nie były moje demony,
To były wasze cienie, które wsadziliście mi do kieszeni.
Wyjęliście moje serce,
A ja podałem je na własnej dłoni,
I zleciały się wampiry,
Aby wyssać krew, która trzymała mnie przy życiu.
Ale dzisiaj widzę jasno:
To nie było moje.
To nigdy nie było moje.
Byłem synem systemu,
Bratem bólu,
Uczniem ciszy.
Ale teraz mówię tak,
Jak mówi ten,
Kto zobaczył prawdę z góry:
Nie jestem waszym zbiornikiem na traumę.
Nie jestem ratownikiem waszych katastrof.
Nie jestem ofiarą waszego chaosu.
Jestem tym,
Kto wyjął demony z korzeniami,
I położył je na stół,
żeby świat zobaczył,
Jak wyglądają naprawdę.
Rozbieram mechanizmy,
Role, schematy,
Pokoleniowe łańcuchy,
Które wmawiały mi,
że mam nie pytać,
Nie czuć, nie istnieć.
Nie będę niósł cudzych krzyży,
Kiedy samego siebie
Musiałem odgrzebywać spod warstw brudu.
To nie moje.
To nigdy nie było moje.
Oddaję wam wasze demony
Bo ja swoje
Już prześwietliłem.
To nie były moje demony
To były wasze cienie, które chcieliście mi przykleić do skóry.
Wyjęliście moje serce,
A ja podałem je na własnej dłoni,
I zleciały się wampiry,
żeby wysysać krew i wpompować strach.
Ale serca nie zniszczy się kłamstwem.
A ja właśnie odzyskałem swoje.
To nie moje.
To nie było moje.
I nigdy więcej
Nie będzie.
Przyszedłem tu z przyjacielem na ramieniu
Prawdą.
A prawda nie bije.
Prawda nie krzyczy.
Prawda tylko ujawnia kłamstwa
A demony same uciekają.
I jeśli mają uciec wszystkie,
Niech tak będzie,
Bo każdy kolejny sprawia że
Mam ochote wymiotować, dlatego każdego będe wypalał do gołej ziemi.
Written by: Łukasz Kołomański
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...