album cover
Lont
7
Hip-Hop/Rap
Lont was released on April 30, 2026 by Stephurt Dystrybucja as a part of the album Kieliszki i żyletki
album cover
Release DateApril 30, 2026
LabelStephurt Dystrybucja
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM67

Credits

PERFORMING ARTISTS
Bonson
Bonson
Vocals
Planet ANM
Planet ANM
Vocals
EljotSounds
EljotSounds
Programming
COMPOSITION & LYRICS
Jacek Lubelski
Jacek Lubelski
Composer
Damian Kowalski
Damian Kowalski
Lyrics
Radosław Płaneta
Radosław Płaneta
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
EljotSounds
EljotSounds
Producer

Lyrics

Wczoraj się mogłaś obrazić, ale dzisiaj to dzisiaj
I nie ma, że wracamy co dwa, trzy razy i kończymy na krzykach
Wychodzimy za drzwi tam, i stoimy tam i tak
Bo gdzie mamy iść? Bez ciebie będzie tam lipa
Bez ciebie wszędzie tam cisza, beze mnie ciężej zazwyczaj
Chcesz, nie wierz we mnie, ja i tak bez ciebie nie chcę zasypiać
Z lodu masz serce, ja wzdycham, choć dobrze jeżdżę na łyżwach
Kolejną sesję zaliczam, lekarz chce dwieście za dzisiaj
Pora się przejść więc na spacer, wybierz co zechcesz, ja płacę
Powietrze gęste aż kaszlę, powiedz, że wreszcie naprawdę
Mogę cię mieć wiesz na zawsze, powietrze ciężkie jak hantle
Podejdź, bo jeszcze zamarzniesz, co jeszcze, jeszcze masz dla mnie?
Może nie jestem całkiem spoko
Gdzieś uciekam, jak jest kłopot
Popełniłem już niejeden błąd
Może się wiozę za szeroko
Ale mogę tak, więc ochłoń
Bo jest u mnie bardzo krótki lont
Może przeze mnie płaczesz nocą
I chcesz odejść, ale dokąd?
Nie wiesz i coś do mnie czujesz wciąż
Miałem ogarnąć się i pchać to dalej
Ale za-a-a-a-a-pomniałem
Wczoraj się mogłaś obrazić
Nie ma, że wracamy, co dwa, trzy razy
Wczoraj się mogłaś obrazić
Wczoraj się mogłaś obrazić
Wczoraj się mogłaś obrazić
Nie ma, że wracamy, co dwa, trzy razy
Wczoraj się mogłaś obrazić
Wczoraj się mogłaś obrazić
Cześć, jestem Radek, zebrałem propsy, kilka płyt dowiozłem
Przyszedłem znikąd, jakby z bomby coś jak błysk za oknem
Jedni mówili "co za flow ma chłop, jak kładzie wersy"
Drudzy mówili, że to raper z ławki jakich setki
Zbijałem piony z ludźmi, po koncercie i gdzieś pod klubem
Waliłem piony z ludźmi po koncercie i przed odtruciem
Nie byłem sobą, albo może to właśnie byłem ja
I może to właśnie tamte noce tak mnie nauczyły chlać
Wyjebałem się na hip-hop, choć leczył mi duszę latami
Wyjebałem się na wszystko, bo życie to głupie zabawy
Był czas, kiedy robiłem prawko, wiesz, chciałem furę
Miałem pasek i pętlę, i balkon, chciałem spluwę
A mówiłem ci Karo, że jeszcze zobaczysz i dam ci ten dom z ogrodem
Wstaniemy co świt, weźmiemy dzieciaki, pójdziemy nad wodę
A może wstaniemy co świt w innych miastach obok innych ludzi
Miniemy się kiedyś bez słowa pośród brzydkich ulic
Może nie jestem całkiem spoko
Gdzieś uciekam, jak jest kłopot
Popełniłem już niejeden błąd
Może się wiozę za szeroko
Ale mogę tak, więc ochłoń
Bo jest u mnie bardzo krótki lont
Może przeze mnie płaczesz nocą
I chcesz odejść, ale dokąd?
Nie wiesz i coś do mnie czujesz wciąż
Miałem ogarnąć się i pchać to dalej
Ale za-a-a-a-a-pomniałem
Wczoraj się mogłaś obrazić
Nie ma, że wracamy, co dwa, trzy razy
Wczoraj się mogłaś obrazić
Wczoraj się mogłaś obrazić
Wczoraj się mogłaś obrazić
Nie ma, że wracamy, co dwa, trzy razy
Wczoraj się mogłaś obrazić
Wczoraj się mogłaś obrazić
Written by: Damian Kowalski, Jacek Lubelski, Radosław Płaneta
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...