album cover
PROLOG
101
Hip-Hop/Rap
PROLOG was released on May 16, 2026 by Muzyka Sp. z o.o. as a part of the album #MATA2040
album cover
Release DateMay 16, 2026
LabelMuzyka Sp. z o.o.
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM84

Credits

PERFORMING ARTISTS
Mata
Mata
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Frédéric Chopin
Frédéric Chopin
Composer
Filip Rabiega
Filip Rabiega
Composer
Szymon Wilk
Szymon Wilk
Composer
Michał Matczak
Michał Matczak
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
Mikołaj Vargas
Mikołaj Vargas
Producer
Jakub Zdanuczyk
Jakub Zdanuczyk
Producer
Toxicismad
Toxicismad
Producer
Pedro
Pedro
Producer
wxrrior
wxrrior
Producer
Albert Markiewicz
Albert Markiewicz
Mastering Engineer
Janusz Walczuk
Janusz Walczuk
Mixing Engineer

Lyrics

Musiałem wrócić na szczyt, żeby skończyć album
Gorszy czy lepszy niż na pierwszym legalu?
Kto mi inny da odpowiedź? Chyba tylko Pan Bóg
Słucham tylko Go i może czasem mamy, może czasem fanów
"Może czasem", no bo serca głos ciągle w środku krzyczy
Chociaż to najbardziej hejtowany projekt w kraju
Ja to ten domowy kot, co uciekł do dziczy
Bo głaskali go pod włos od dzieciństwa w raju, wow
Byłem na haju cały rok, chociaż chciałem detoksu
To jest mój lifestyle, to jest mój kostium
Czuję pusty się na trzeźwo w środku, tak samo na zewnątrz
Czuję przez to rano się jak potwór, co najwyżej średnio
Serio, wolę zryte, że mam podsłuch i to nie mefedron
Tak, mordo, to już drugie intro, mam też stronę ciemną
Pozdro sześćset, zmieniam z każdą pełnią się, nie mówię: "Damon"
Ej, dziwko, pora podbić świat, wciąż nie jest za późno
Chciałem wam wszystko oddać już tyle razy
Przysięgam to on God, już nie chcę sławy
Tylko sobą pozostać — jak mogę to zrobić?
Spełniać oczekiwania i wolałbym się—
Kie-kie-kiedyś nie byłem tak durny — piłem kakao z Biblią
Usypiałem pod poduszką, wstawałem, jak się robiło widno
Teraz wstaję, jak się robi ciemno — wyglądam jak widmo
Muzyka jest moją religią i jest moją dziwką
Wszystko mi daje, kiedy chcę, jeśli dam w zamian real talk
Suka jest zimna tak jak Irkuck, czuję się jak Kirkor
Chociaż mi daje comfort zone, czasem sypiam z inną
Choć mam codziennie Nowy Rok, to bądź moją Wigilią
Huh, huh, huh, huh, huh, huh, huh, go
Huh, huh, huh, huh, huh, huh, huh
Dla mnie cały polski rap to pierdolenie o Szopenie
Piszę dziewiątego maja to, do zoba na scenie
Oni myślą, że opóźniam drop, bo na chacie się lenię
Nie, nie jestem polskim Cartim, nie, nie jestem Eminemem
Jestem sobą, ale nie wiem, co to znaczy
Jeszcze zmienię się sto razy, zanim zdążysz to przesłuchać na CD
Nie ma tego w Empiku, preorder też mnie jebie
No i każdy inny order, od kiedy wierzę w siebie
Nie potrzebuję, żebyś klepał mnie po plecach
Czy ja się, kurwa, krztuszę?
Robię wszystko to, co chcę, od kiedy nic nie muszę
Oni, żeby przejść ten etap, to musieliby sprzedać duszę
Albo za marne grosze dupę, zaraz się uduszę — z beki
Nie wchodzi się trzy razy do tej samej rzeki — ponoć
Hah, to potrzymaj mi leki, właśnie piszę trzeci prolog-prolog-prolog
Żyję z pasji, robię sidequesty
Moje nadgarstki puste — nie Rolexy
Nie chcę się martwić o to, że zgubię coś dziś
Więc wychodzę sam na miasto, bez pieniędzy i bez telefonu
Wierz mi, że nie wrócę, nawet jeśli będziesz bardzo tęsknić
Muszę się przewietrzyć, baby
Żeby nie przekazać Ci w całości tej energii
Która mnie zabije zaraz, jak nie zrobię przerwy na moment
Ale znów poza domem, bez snu
Niedostępny abonent, bez słów
Rozumiałem się z Tobą, ale cóż
Written by: Filip Rabiega, Frédéric Chopin, Michał Matczak, Szymon Wilk
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...