album cover
Szyberdach
album cover
Szyberdach was released on May 28, 2026 by OSQAR as a part of the album Szyberdach - Single
May 28, 2026
LabelOSQAR
LanguagePolish
BPM70
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy

Music Video

Music Video

Lyrics

Dzisiaj nie dbam, nie zobaczę przez szyberdach
Bo na razie uczę się jak być sam
Dzisiaj nie dbam, nie zobaczę przez szyberdach
Bo na razie uczę się jak być sam
Zawsze chciałem być jak ja
Ale potrzebny mi jest lepszy świat
Teraz muszę o siebie dbać
I nie zobaczę przez szyberdach
Bo na razie uczę się jak być sam
Z duszy został mi jeden gram
I ktoś chce mi go zabrać
Ale będzie potrzebna mu armia
Bo zawsze chciałem być jak ja
Ale potrzebny mi jest lepszy świat
Teraz muszę o siebie dbać
I nie zobaczę przez szyberdach
Bo na razie uczę się jak być sam
Z duszy został mi jeden gram
I ktoś chce mi go zabrać
Ale będzie potrzebna mu armia
Bo siedzę z day one'ami
Żeby mogli za mnie zabić
Ale ja to samo za nich
No bo byli tutaj zanim
Płynąłem sobie na fali
Z moją Nani Alikai
Mimo że sufit się wali
Się nie zwiną jak chinkali
A jebane leśne dziadki
Chciały mi wchodzić na głowę
A samemu nawet ją golę
Serio bez czapki
Nie zrozumieją co powiem
Bo nie wierzą w wagę mu gole
Nie mają racji
Także niech nie mówią już do mnie
Bo bądźmy jak Bolek i Lolek
Bo dzisiaj tego mam pod korek
I na to wykładam kopyto jak Borek
Chcieli mnie zmieniać
A nie mają dla mnie znaczenia
To dla mnie lekcja
Ale to nie jebana uczelnia
To nie ocena
Dziś robi ze mnie człowieka
Ale potrzebny mi jest lepszy świat
Bo ten to mnie pożera
Bo zawsze chciałem być jak ja
Ale potrzebny mi jest lepszy świat
Teraz muszę o siebie dbać
I nie zobaczę przez szyberdach
Bo na razie uczę się jak być sam
Z duszy został mi jeden gram
I ktoś chce mi go zabrać
Ale będzie potrzebna mu armia
Bo zawsze chciałem być jak ja
Ale potrzebny mi jest lepszy świat
Teraz muszę o siebie dbać
I nie zobaczę przez szyberdach
Bo na razie uczę się jak być sam
Z duszy został mi jeden gram
I ktoś chce mi go zabrać
Ale będzie potrzebna mu armia
Przybili kurwa do dechy
A teraz do dechy gaz
Miałem na wierzchu bebechy
I całe wziąłem je w garść
Czułem się mocny bez przerwy
Jak miałem dwanaście prac
Ale tonąłem pomiędzy
Bo w środku byłem jak wrak
Nie będzie z tego pieniędzy
Nie chcieli uwierzyć w nas
Bad guys, damn
Ale duszę z ręki wziąłem se sam
Choć tyle razy na ziemi
Że ciężko było z niej wstać
To szyberdach mi pokazał
To czym dla mnie jest rap
Że rap mi uratował życie
Przecierał mi tamizę
Od oka przez policzek
Od wtedy lepiej widzę
Zgubiło się pokrycie
Na wasze słowa bycze
To nie tak, że się poczę
Wbiliście we mnie sztylet
Nie miałem głośnych krzywek
Nie byłem groźnym typem
Słyszałem "Kocham cię synek"
No i nie było mnie na sticie
W chuju klata i biceps
Pierdolę kokainę
Ale nakurwiam linie
Przez cały jebany tydzień
Oni chcieli mnie na chwilę
Będę fino a la fine
Zobaczą we mnie filar
Bo przestałem być jak filet
Puścili złote pisklę
Co je pozbawili skrzydeł
Mieli zatkaną klimpę
Teraz podtrzymają gile
Niech bronią cię goryle
Bo każdy mój track to killer
Jak wiśnia rolki trikiem
Wjadę mam swoją ekipę
Muszkieter zamiast szabli kijek miał
Wyjdę jak Leszek Miller
Suku z tych kartofli zrobię puree
Ja zawsze chciałem być jak ja
Potrzebny mi lepszy świat
Całe szczęście, że go mam
I widzę go przez szyberdach
Jeszcze na głowie parę spraw
Mam na głowie parę spraw
Dobrze, że Bozia miała plan
I miałem w głowie go od lat
Bo zawsze chciałem być jak ja
Potrzebny mi lepszy świat
Całe szczęście, że go mam
I widzę go przez szyberdach
Jeszcze na głowie parę spraw
Mam na głowie parę spraw
Dobrze, że Bozia miała plan
I miałem w głowie go od lat
Written by: Bully, OSQAR, Serafin
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...