album cover
Gniew
Hip-Hop/Rap
Gniew was released on July 24, 2026 by Crave Digital as a part of the album Gniew - Single
album cover
Release DateJuly 24, 2026
LabelCrave Digital
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM144

Credits

PERFORMING ARTISTS
Pajczi
Pajczi
Performer
Tytuz
Tytuz
Performer
Rafał Pajek
Rafał Pajek
Rap
COMPOSITION & LYRICS
Rafał Pajek
Rafał Pajek
Lyrics
Wojciech Krzemiński
Wojciech Krzemiński
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Wojciech Krzemiński
Wojciech Krzemiński
Producer

Lyrics

Mam w głowie rany, które tylko czekają na odpał
Pięć lat nie jestem już pijany, ale swędzi morda
Mój szczyt niedoczekany, tak blisko było do końca
Gdyby nie te pięć lat to Krychnowice albo Orszak
Ciężko było się poznać, że chyba sam z tym został
Prawda płynie ze środka, nocą chciał się wydostać
Ta pod kapturem postać smutna, ale porządna
Rodzice w kółko podsta, muzyka chciała chłopca
Nie pamiętam czy odbić się od dna, czy tam pozostać
Każdy ruch na różnych płaszczyznach przypomina ojca
Czasem nostalgia powoduje łzy o ciężkich kroplach
Chciałem na własność mieć spokojny oddech, a tu wojna
Biję z myślami się, a za oknem znowu poranek
Może po dobrych lekach pokocham mieć przejebane
Dużo różnych substancji chce być dobrym rozwiązaniem
Na dobrą sprawę przecież nic nam tu nie było dane
Otwieram oczy, żeby widzieć jak się idą jebać
Tu jest mi tak wygodnie, że nie wiem jak się uśmiechać
Chciałem na kimś polegać, ale uderzeniu przepadł
Moje stracone szanse to czyjaś nagła potrzeba
Moi koledzy mają rodziny, a w bani syfy
Wychowali nas starzy w okolicznościach porytych
Nic nie jest prawdą, zamykam oczy, zostaję przy tym
Wszystko jest dozwolone jak w społeczności ukrytych
Każdy chce być raperem tak by refren w ucho wpadał
Muzyka ratowała życie ludziom w moich czasach
Przekaz miał wywołać ciary jak od pierwszego pasa
Może dlatego wciąż nie pyka, bo się trzymam zasad
Nawiązuję relacje, później je urywam nagle
O tym, że jestem zagubiony wrzucę na relację
W sumie to jestem typem co za rękę chodził z diabłem
A nawet jak byłem aniołem to wcześnie upadłem
Jak na złamanie karku lecę kiedy widzę problem
Kiedyś to przesypiałem z myślą, że sam się rozwiąże
Opary wódy za nic nie chciały mnie puścić z objęć
A kiedy zagra ta melodia wszystko będzie dobrze
Mam w sobie głębokie gniew
Życie inne niż twój sen
Choć ciągnie mnie na drugi brzeg
Coś ciągle zabiera mi tlen
Written by: Rafał Pajek, Wojciech Krzemiński
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...