album cover
2025
album cover
2025 was released on August 12, 2026 by REALTALK as a part of the album BIPOLAR EP - EP
August 12, 2026
LabelREALTALK
LanguagePolish
BPM119
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy

Lyrics

Styczeń, powoli ogarniam życie
Choć minął już prawie rok
Od kiedy w mieszkaniu słyszę głuchą ciszę
Nie stoję w miejscu na pewno
Bo parzy kurewstwo, a ja nadal idę
Razem z terapeutą próbuję się nie nienawidzieć
Przychodzi luty, do głowy pomysły
Żeby iść na skróty, nie walę wódy
Ale łapię buchy, dzień w dzień
Próbuję zagłuszyć myśli
Diabeł wciąż kusi
Nowe możliwości i ruchy
Nowe kolory i nowe piguły
Więc siedzę na chacie, seta jarania
Xanax, codzienna dawka w ośmiu miligramach
Napędza mnie tabletka zamiast śniadania
Jebać, i tak go nie zjadam
Powstaje kolejna rana
Krew się zagęszcza, potrzeba lekarza
Ale nie ma lekarstw na zejścia
Chuj, nie pójdę do szpitala
Więc nadchodzi marzec i trochę się marzę
Niedawno wydałem bardziej szczery niż kiedykolwiek
Najcięższy numer i tak wieje chujem
Wszystko udawane, co?
Codziennie piszę tą samą historię
Codziennie odnajduję nową traumę
I po coś to robię, mam swoją terapię
Dlatego już na nią nie chodzę, łapiesz?
Przychodzi kwiecień, siedzę na chacie
Mam ciężką deprechę
Nie wychodzę z łóżka
Bo wszystko mnie wkurwia i gniecie
Co będzie jak zobaczę siebie?
Od kilku tygodni nie siedzę już nad żadnym nowym numerem
Próbuję poukładać w głowie element
Który tak naprawdę nie istnieje
Tak, jest łaj, psychiatra nie daje mi szans
Mam się tak zamknąć? Jak, kurwa mać
Gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Nie zrezygnuję z tych marzeń
Choćby właśnie teraz miał walić się świat
Bo są sprawy ważne, ważniejsze
Najważniejsze jeszcze jest rap
Przychodzi czerwiec, jestem zakochany
Oddaję jej serce, wierzę przekonany
Że wszystko jest pięknie
Przecież tak mówiła mi codziennie
Mam klapki na oczach, fałszywe szczęście
Chciałem się zakochać ciągle żyjąc w błędzie
Co ma być to będzie, albo będzie pięknie
Albo kupię Corvette i rozjebię się na pierwszym zakręcie
Boli mnie życie gdy lipiec i sierpień
Bo wiem, że wtedy wszystko jebnie
Rozpierdolisz się jak butla o ziemię
Poczujesz co znaczy prawdziwe pragnienie
Wrzesień, powoli staję na nogi
Piszę definicję emocji
Staram się nie uronić łzy
Ale to kurwa wszystko boli
Październik, kleję wersy życia
Zacznie powstawać coraz cięższa muzyka
Co gorsze coraz bardziej widzę w niej siebie
Zawsze kładę szczere wersy
Stawiam na to nacisk, inaczej nie będzie to dziś
Przyjaciółka się martwi
Gdy znowu wrzucam na kartki, że nie chcę już żyć
Ja w oczach mam szklanki
Gdy dochodzi do mnie, że to real
Choć chciałbym użyć wyobraźni
Ale nie podpinam kabli kiedy słyszę bit
Czym się martwisz? Po prostu zacznij już dziś
Bipolar, depresja, uzależnienia
Lęki i fobie, przecież to nic
Kurwa nic
A znowu jest końcówka roku
I myślę, że o rok za długo
Jest znowu głupio spojrzeć mi w lustro
Miałeś rozjebać, a siedzisz jak gówno
Pojawia się iskra nadziei
Choć nie wiem czy nie jest za późno
Po głowie ciągle latają flashbacks'y
Dwa dni temu prawie znów przegrałem z wódką
Koniec listopada, zaczynam coś widzieć
Choć ból się ciągle nawarstwia na warstwach
Ran na nadgarstkach, ja wiem czym jest życie
Jak bardzo potrafi przerastać i przygnieść
Początek grudnia, najpiękniejsze chwile
Jakie kiedykolwiek spędziłem
Pomiędzy ludźmi, których dopiero poznałem
Poczułem się tak jak w rodzinie
I wtedy się kurwa odbiłem
Gdy prawie już poczułem dno
Przecież nie tak miało wyglądać moje życie
Już wiem gdzie popełniłem błąd
I nagle rzuciłem alko, dragi, szlugi i całe to zło
Zobaczymy co przyniesie następny rok
Written by: Enco, SAPO
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...