album cover
Piątek
On Tour
album cover
Piątek was released on January 25, 2014 by Karrot Kommando as a part of the album Polor
AlbumPolor
January 25, 2014
LabelKarrot Kommando
LanguagePolish
BPM109
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy

Music Video

Music Video

Lyrics

Piątek nadaremny i piękny
Jest środek lata, tajny i ponętny (Oo)
Miasto wywaliło kamienno-betonowy brzuch (Uu, uu)
I łażą po nim ludzie, a każdy lekki jak duch (Uu, oo)
Piątek nadaremny i piękny
Jest środek lata, tajny i ponętny (Oo)
Miasto wywaliło kamienno-betonowy brzuch (Uu, uu)
I łażą po nim ludzie, a każdy lekki jak duch (Uu, oo)
I każdy pragnie, i każdy szuka
Piwo się leje, księżyc jak suka
Której zabrano prawdziwego pana
Łazi za ludźmi do skacowanego rana
Mieszają drinki panny paradne
Co na wydaniu są tak co piątek
Wydają resztę śmiechem i tańcem
Gubi się w szklankach rozmowy wątek
A słodcy chłopcy i stare konie
Każdy kokardkę ma na ogonie
I węszy takiej, co mu ją zdejmie
Cały scenariusz każdy ma we łbie
Ale scenariusz pisze tu nocka
Nabita w miasto jak ślepy dżin
Więc tu na oślep krąży łut szczęścia
I tylko piszczy klepany pin
Piątek nadaremny i piękny
Jest środek lata, tajny i ponętny (Oo)
Miasto wywaliło kamienno-betonowy brzuch (Uu, uu)
I łażą po nim ludzie, a każdy lekki jak duch (Uu, oo)
I jest samotność natarta tłumem
Która się błyszczy jak Kleopatra
Zalej ją winem i opal ją jointem
Wróci znów jutro stała sąsiadka
W barach i parkach plotki i żarty
Biedni gdzie biedniej, bogaci suto
Składają żertwy łże-Dionizosom
Rzygają wściekli na złość Bachusom
A mała Anka jest dzisiaj w pracy
I krople potu błyszczą na szmince
Znów golfem trójką podjeżdża facet
Bierze ją z Majką i mówi: pińćset
Nie mają prawa na to narzekać
Choć Anka ma na swoim koncie
Polonistyki dwa i pół roku
Oraz wspomnienia ciche i wątłe
Piątek nadaremny i piękny
Jest środek lata, tajny i ponętny (Oo)
Miasto wywaliło kamienno-betonowy brzuch (Uu, uu)
I łażą po nim ludzie, a każdy lekki jak duch (Uu, oo)
Już taryfiarze dodają dychy
Do sum rzucanych w głąb taksówki
Spieszą się ręce, nie myślą głowy
Jutro się znowu nie doliczą stówki
Anka i Majka też już na chatę
Po rozliczeniu się z opiekunem
Nie było ryfy, torebka pełna
Suma sznuruje wspomnienia w sumie
Szajka perfidna w ostatnim nocnym
Kroi studenta przed jakąś pętlą
Ten się nie budzi, schetany piątkiem
Piątek go trafił dziś w samo sedno
I ja się zmywam, życząc wam szczęścia
Bo się nie różnię i wciąż was lubię
Poranek spadnie jak podły ciężar
Za tydzień znowu z wami się zgubię
Piątek nadaremny i piękny
Jest środek lata, tajny i ponętny (Oo)
Miasto wywaliło kamienno-betonowy brzuch (Uu, uu)
I łażą po nim ludzie, a każdy lekki jak duch (Uu, oo)
Piątek
Piątek (Oo)
Piątek (Uu, uu)
Piątek (Uu, oo)
Written by: Dominik Groot, Igor Ośmiałowski, Mosa Ghawsi, Pawel Kasperski, Paweł Drągowski
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...