album cover
2018
Hip-Hop/Rap
2018 adlı parça albümünün bir parçası olarak att tarafından 22 Aralık 2024 tarihinde yayınlandı2018 - Single
album cover
Çıkış Tarihi22 Aralık 2024
Firmaatt
Melodiklik
Akustiklik
Valence
Dans Edilebilirlik
Enerji
BPM80

Müzik Videosu

Müzik Videosu

Krediler

PERFORMING ARTISTS
ptachu
ptachu
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Filip Ptaszyński
Filip Ptaszyński
Songwriter
Wojciech Wlazły
Wojciech Wlazły
Composer
PRODUCTION & ENGINEERING
Nadzieya
Nadzieya
Mastering Engineer

Şarkı sözleri

Kurwa stary
Nie wiem
Nie wiem jak to będzie
Hmmm, nie wiem jak to będzie
2018
To były czasy, kiedy kleiłem swój pierwszy numer
Wtedy nowego laptopa, zgadnij co
Musiałem podzielić z bratem na spółę
To były czasy, kiedy bałem się konstruktywności
Siedziałem na chacie, sprawdzałem odrzuty gości
Głownie zza oceanu
Bo wtedy polski rap przechodził zawód
Otulił chodnik nas i życie na krawędzi
Otulił chodnik nas, nie wychował krawężnik
Tyle się starałem, żeby pożyczyć mikrofon
A dalej jedyny track koluniu to miałem na bieżni
Jedyny fart wtedy, ja to alchemik
Przeżywałem, kiedy wynalazłem moje panaceum
Za mały na kredyt, długów jak ziemi
Lima pod okiem nie miałem, a widziałem tego pana z Peru
Szlaban wielu miało, nigdy moja kolej
Pisałem numer do szuflady, by brać
Żeby brać z niej co rano cash
Mówili mi: "Żebym to rzucił, to nie nowatorskie"
Mówili mi: "To strata czasu, weź to ziomal olej"
Stary kurwa mówiłem ci już
Mówiłem ci już, że to jest strata czasu, nie
Strata czasu
Serio, weź to ziomal olej
A ja nie chciałem tego olać
Pomimo, że każdy numer o tym samym, ja to anafora
Nie było sensu, żeby kogokolwiek alarmować
O tym, że pisałem nowy tekst, gdzieś tam na forach
Jeden mówił, że mam talent, że mam pozycję
Nie ma rzeczy jak talent, tylko predyspozycje
Zaopatrywany w pracę, honor i ambicję
W każdy kawałek wkładałem serce jak lekarz na izbie
Miałem sny, że nam pyknie
To
To
Miałem sny, miałem sny, że nam wyjdzie
A każdy sen, każdy sen ma inny wydźwięk
Chciałem zamienić na prawdę
Wszystko to, co uważałem za fikcję
Wtedy jeden ziomal palił naprawdę
A drugi utknął na mieliźnie
Wszystkie moje wady chowam w bliźnie
Łzy kapały na kartkę i na blister
Wtedy to nie ogarniałem tego
Ale cały mój przełom to zakodowany system
Wtedy miałem zaplecze jak Super-Pharm
Niewidoczny jak ten gnat, a ty mówisz, że w coś grasz
Nawet nie było mi ciebie żal
Gdzie ten twój cały świat, jak zabiłeś okno dechami?
A ja byłem jak batyskaf dla nich
Dopiero jak byłem na dnie, to mnie odwiedzali
Powtarzali: "Młody skończ się żalić"
Moje problemy to głaz, a myślałem, że ciągnę kamyk
Pierwszy numer napisałem z kuzynem
Drugi numer napisałem sam
Trzeci numer napisałem z ziomem
Który był jak muzykant, w moich oczach zawsze tłumił strach
Written by: Filip Ptaszyński, Wojciech Wlazły
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...