album cover
Kres
album cover
Kres adlı parça {albumName} albümünün bir parçası olarak Underwurld tarafından 13 Şubat 2026 tarihinde yayınlandıKres - Single
13 Şubat 2026
FirmaUnderwurld
DilLehçe
BPM65
Melodiklik
Akustiklik
Valence
Dans Edilebilirlik
Enerji

Müzik Videosu

Müzik Videosu

Şarkı sözleri

Nie ma mowy, że wysiadam, jadę wprost na kres
Za braciaka jadę w ogień, choć nie dzieli nas krew
Ja za bardzo się zamykam, nie ma mnie na afterze
Zrobiłem robotę, czekam na przelew
A te typy, sprana bania, ciągle wierzą w internet
Już widziałem taką przyjaźń, ale nie mój interes
Nie przyszliby na pogrzeb, co dopiero na wesele
Dookoła wiele ludzi, ale nie mówię za wiele
Nie wiem czy istniejesz, gdy tam słyszałeś gdzieś o pomoc krzyk, a musiałem sobie radzić sam z tym
Dam Ci bracie jedną radę, dasz radę wstać i nieść ten krzyż
Każdy musi, nim obróci się w pył
Jak się nie rodzisz bogaty a ambicje masz, to życie, pole bitwy
Typie, nie ma czasu na łzy
Nie ma czasu na łzy, muszę pojechać z tym, znowu biorę ten prym, ja nie robię za tło
Mój człowiek ma łeb, no to korzysta
Zamienił proszek, na sos, to jest "pomysł na"
Patrzę, chcę, kupię, dla mnie nigdy drożyzna
Jak coś potrzeba, idę i to zrobię sam
Jak nie wierzą, to ja dowody mam
Serio nie czaje, co ludziom dogorywa
Jedną ręką sztama, drugą przeszkody dał
Na drogę krzyżyk, chujom co chcą szkody nam
Na drogę krzyżyk, chujom co chcą szkody nam
Jak Stefan za trzy, ty ledwo za dwa
Spójrz na punkty typie, się skończyła gra
Niesie mnie ambicja, gdzie ja limit mam?
Pedał do podłogi, się nie zatrzymuję, nie zrozumiesz, gonię ten spełnienia stan
Ta poprzeczka idzie do góry co dzień
Szybkie samochody, i palce w lodzie
Chcę zapomnieć znaczenie słowa "problem" co jest?
Tony montana, minus smutny koniec
AMG, GLE, typie, jeżdzę czołgiem
Nie kumasz czaczy to jest wyścig zbrojeń
Nigdy nie byłem smutnym gnojem
Jak się podrywa, to go wyślij z bogiem
Trzymam wszystko w sobie, nie mam czasu na spowiedź
Łapię każdy dzień, no bo nie wiem kiedy będzie koniec
Czasem muszę zrzucić ciężar z siebie, no bo pływasz lub toniesz
Jeśli wyciągnąłeś rękę do mnie to nie mogę zapomnieć
Lojalność stoi tu wyżej niż kasa, nieważne ile masz na koncie
Chociaż jestem świadomy w jakich żyję czasach, i wiem, że pieniądz krzyczy głośniej
Bo miałem kiedyś przyjemność nauczyć się zasad i przez życie idę przytomnie
Serio nie mów jak prowadzić życie mam, naprawdę serio nie chcę tych upomnień
Wąż na ramieniu, nie słyszę zła
Mam cel przed oczami, nie widzę zła
Mów w pozytywach, albo ciszej daj
Buduję swój własny, prywatny raj
Ten syf nieprzydatny nam
Ten los to nie w karty gra
Nie obchodzi mnie antyfakt
Na ziemi ciągle muszę twardo stać
Nie ma mowy, że wysiadam, jadę wprost na kres
Za braciaka jadę w ogień, choć nie dzieli nas krew
Ja za bardzo się zamykam, nie ma mnie na afterze
Zrobiłem robotę, czekam na przelew
A te typy, sprana bania, ciągle wierzą w internet
Już widziałem taką przyjaźń, ale nie mój interes
Nie przyszliby na pogrzeb, co dopiero na wesele
Dookoła wiele ludzi, ale nie mówię za wiele
Nie wiem czy istniejesz, gdy tam słyszałeś gdzieś o pomoc krzyk, a musiałem sobie radzić sam z tym
Dam Ci bracie jedną radę, dasz radę wstać i nieść ten krzyż
Każdy musi, nim obróci się w pył
Jak się nie rodzisz bogaty a ambicje masz, to życie, pole bitwy
Typie, nie ma czasu na łzy
Nie ma czasu na łzy, muszę pojechać z tym, znowu biorę ten prym, ja nie robię za tło
Written by: Jakub Marczyk
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...