album cover
Nomada
album cover
Nomada adlı parça {albumName} albümünün bir parçası olarak Karrot Komando tarafından 26 Eylül 2009 tarihinde yayınlandıTelehon
AlbümTelehon
26 Eylül 2009
FirmaKarrot Komando
DilLehçe
BPM
Melodiklik
Akustiklik
Valence
Dans Edilebilirlik
Enerji

Şarkı sözleri

I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy wpada przez żaluzję, nie pozwala zasnąć
Demony braku mamony, aspiryny rano
Mogą temu tylko przyklasnąć
I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy wpada przez żaluzję, nie pozwala zasnąć
Demony braku mamony, aspiryny rano
Mogą temu tylko przyklasnąć
Pierwsza stacja, przystanek Rondo Wiatraczna
Sytuacja zaczyna być delikatna
Dwóch obywateli na występach gościnnych
Dla nich nie ma sympatycznych i nie ma niewinnych
No co się jopisz, jebany pedale?
Nie wiem, czy chcę na was patrzeć, chyba nie chcę wcale
Dybra, jest tramwaj, dla megadebili pogarda
Muzyka na słuchawkach to moja garda
Twarda Warszawa zatopiona w lipcu
Saska Kępa gorąca jak Kalipso
Na górze róże, na dole Poniatoszczak
Potem stadion, który imię Kazia Deyny winien dostać
Ciągle nie dostał, mm, szkoda
Dla władz tego miasta to miasto to zagroda
Dobra, ja na Dobrą, czyli piechotą na Powiśle
Bum, jak sto lat temu Prus przyglądam się Wiśle
Nie ma już piaskarzy i Urke Nachalnika
Ale w Jadło czeka mnie reggae muzyka
I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy na niebie wygląda jak srebrne ciastko
Cała załoga skacze w górę, bo gra Tisztelet
Piwko, zdrówko, przyja-reggae-ciele
I znowu durny nomada wychodzi tutaj na miasto
Łysy na niebie wygląda jak srebrne ciastko
Cała załoga skacze w górę, bo gra Tisztelet
Piwko, zdrówko, przyja-reggae-ciele
Stacja druga, samoobsługa
Jakaś piękna brunetka zalotnie do mnie mruga
Nic z tego, kochanie, ja jestem zajęty
Muszę mojemu miastu zapłacić alimenty
Toaleta męska to totalna klęska
Jeszcze jedno piwko i na powietrze
Ee, dawaj z nami do centrum
Idę, choć podstęp wietrzę
Szlak tablic, na których młode śmierci wykute
Co chwila czapka z głowy, z daleka uśmiechy głupie
A my w górę, w górę, prosto do Śródmieścia
Bo kiedy zaczęliśmy, to nie możemy już przestać
Jeszcze mała dygresja niezależna od nocy doznań
Chwała bohaterom obu powstań
A my już na Śródmieściu Południowym
W klubie spotkania, porwane rozmowy
Barman nas szanuje kolejnymi pięćdziesiątkami
SMS do ukochanej: jutro, później spotkanie
I tańczą Syrenki, a królowie Zygmuntowie
Trzeci Wazowie są z nimi po słowie
Nie powiem, szumi Wisła mi trochę w głowie
Ktoś proponuje after na Mokotowie
Nie chcę już kłopotów, więc nie dla mnie dziś Mokotów
A szkoda, znam tam paru fajnych pilotów
I znowu durny nomada żegna, już w taryfie, miasto
Łysy poprzez szybę nadaje tajne hasło
Kolorowe dni, warszawskie sny
Niemen w taksówce z głośnika śpiewa mi
Written by: Andrzej Giegiel, Emil Wojtczak, Michal Kozuchowski, Pawel Soltys
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...