album cover
Wjazd
5,030
Hip-Hop/Rap
Wjazd was released on March 10, 2023 by Epic/Malik Montana as a part of the album Adwokat Diabla
album cover
Release DateMarch 10, 2023
LabelEpic/Malik Montana
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM62

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
Malik Montana
Malik Montana
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Malik Montana
Malik Montana
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
Orphio
Orphio
Producer
FRNKIE
FRNKIE
Mastering Engineer

Lyrics

Wjazd, drzwi wyważone, nad ranem znów matka płacze
Czas, będzie go pełno na przemyślenia w kryminale
Nas, nie może przestraszyć wyrok, no co ty bracie
Co by nie było, jesteśmy w tym razem, jak będzie trzeba, biorę to na klatę
Wjazd, drzwi wyważone, nad ranem znów matka płacze
Czas, będzie go pełno na przemyślenia w kryminale
Nas, nie może przestraszyć wyrok, no co ty bracie
Co by nie było, jesteśmy w tym razem, jak będzie trzeba, biorę to na klatę
Jak przez granicę El Paso jedziemy z tematem razem z moim bratem
Szósta nad ranem, czy będzie pukane, to wszystko się dzisiaj okaże
Mama wydzwania zaniepokojona, w innym języku jest poczta głosowa
Winnych chce znaleźć służba mundurowa, oby to nie my, się modlę do Boga
Mam towar, pracować mi nie jest po drodze, bo w głowie mam duże pieniądze (duże pieniądze)
Mamona to, co nam nie było pisane, ale robię zmianę na drodze (zmianę na drodze)
Ciągle mam w głowie ten cholerny zysk, przez braki mama wylewała łzy
Mama, ty wiesz przecież, nie jestem zły, chcę nas tylko zaprowadzić na szczyt
Kolejne dni na tych blokach (blokach)
Pieniądze przynosi koka (koka)
Nie mów mi o tym, że naprawdę kochasz
Bo na widzeniach Cię nie spotkam
Wjazd, drzwi wyważone, nad ranem znów matka płacze
Czas, będzie go pełno na przemyślenia w kryminale
Nas, nie może przestraszyć wyrok, no co ty bracie
Co by nie było, jesteśmy w tym razem, jak będzie trzeba, biorę to na klatę
Wjazd, drzwi wyważone, nad ranem znów matka płacze
Czas, będzie go pełno na przemyślenia w kryminale
Nas, nie może przestraszyć wyrok, no co ty bracie
Co by nie było, jesteśmy w tym razem, jak będzie trzeba, biorę to na klatę
Czy będzie fortuna? To się okaże
Gdy dzielę kokę, nie myślę o karze
Na twarzy komin, na ręce lateks
Temat na wagę, a w kiermanie papier
Granaty hukowe, zakryte twarze, wjeżdżają po Ciebie o szóstej
Kładą na glebę, wchodzą kominiarze, nadgarstki w kajdanki skute
Na twarzy smutek, mama załamana, bez innych opcji niż łamanie prawa
Nasza okolica jest nieciekawa, więc na salony chcę rodzinę zabrać
Wjazd, drzwi wyważone, nad ranem znów matka płacze
Czas, będzie go pełno na przemyślenia w kryminale
Nas, nie może przestraszyć wyrok, no co ty bracie
Co by nie było, jesteśmy w tym razem, jak będzie trzeba, biorę to na klatę
Wjazd, drzwi wyważone, nad ranem znów matka płacze
Czas, będzie go pełno na przemyślenia w kryminale
Nas, nie może przestraszyć wyrok, no co ty bracie
Co by nie było, jesteśmy w tym razem, jak będzie trzeba, biorę to na klatę
Written by: Malik Montana
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...