album cover
Latarnik
55
Hip-Hop/Rap
Latarnik was released on July 12, 2024 by Step Dystrybucja as a part of the album Remedium II
album cover
Release DateJuly 12, 2024
LabelStep Dystrybucja
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM84

Credits

PERFORMING ARTISTS
TAU
TAU
Vocals
Kotzi
Kotzi
Vocals
COMPOSITION & LYRICS
Piotr Kowalczyk
Piotr Kowalczyk
Lyrics
Paweł Kocun
Paweł Kocun
Lyrics
PRODUCTION & ENGINEERING
TAU
TAU
Producer

Lyrics

My mamy być światłem i oświecać drogi jak latarnie
Nieustannie świecić światłem
I zagubione statki prowadzić do portu jak latarnik
By dotarli
Moi koledzy dawno pozakładali biznesy
Jedni mają mały sklepik, inni wielkie sklepy
I chodzą na co dzień w eleganckich marynarkach
Wiedzą co jest modne, w jakich jadać restauracjach
A ja siedzę tu drugą dekadę na latarni
Daję sobie nawet radę, chociaż bywam słaby
To co najbardziej doskwiera to chyba samotność
Wchodzę wtedy na tę wieżę i się gapię w kosmos
Nocą jest tu bardzo pięknie, gdy miliardy gwiazd
Migotają, a firmament ma nieziemski blask
Wow, fale rozbijają się o skały, tworząc szum
Zresztą sam posłuchaj tej melodii wielkich mórz
Pewnie doszukujesz się tu metafory istnienia
Jak ją znajdziesz, to mi powiedz, bo mi gdzieś zniknęła
A teraz wybacz, bo nadpływa ktoś
Muszę zapalić latarnię, żeby odnalazł ląd
My mamy być światłem i oświecać drogi jak latarnie
Nieustannie świecić światłem
I zagubione statki prowadzić do portu jak latarnik
By dotarli
Nie mając wiedzy pozostajesz w ciemniach
Jeśli odpływam, no to z intelektualnych płycizn
Od nienawiści, gdy bez sensu trawi bliźnich
Od zgubnej melancholii i bezkresu czarnych myśli
W stronę światła, pilnie bez utraty bliskich
Wątpliwej sławy nie ma dziś bez hejtu, krwawych igrzysk
Bez kontrowersji i bez steku tanich wyzwisk
Zobaczyć chcę z pokładu linię brzegu, skarby wyśnić
Życzę mocy, byście się nie dali mi skrzywdzić
Zejdzie najwyższy i przecież tu zbawi wszystkich
Z nim przeżyję sztormy, by bez lęku karmić wilki
Każdy oddech szczęściem, życie nieustanny wycisk
A hausty whisky, sztachy z fifki chciały zabić instynkt
Z wolna docieram, widzę wreszcie kształty wyspy
Jako światło nadal płynę, w grzechu chciałbym czysty
Całkiem nagi, ale przybędę ubrany w blizny
Na lądzie wreszcie widzę Cię, zbieramy siły bo
Kotzi, Engram, NWH
My mamy być światłem i oświecać drogi jak latarnie
Nieustannie świecić światłem
I zagubione statki prowadzić do portu jak latarnik
By dotarli
I tak siedzę na tym gnieździe i układam słowa
Czasem je wysyłam w przestrzeń alfabetem Morse'a
Staram się jak mogę szczerze ich nie zafałszować
Ale tak do końca nie wiem, jak je zakodować
Mam nadzieję, że oświetlę Ci drogę do portu
W sumie to tylko nadzieję, resztę daję słowu
Niech pracuje w Twojej duszy już na pełen etat
Ja tam mogę coś wydusić ze swojego wnętrza
Opiekuję się latarnią już tak wiele lat
A nikt nadal nie ogarnął, że to jestem ja?
W sumie może to i dobrze, niech mnie nie czytają
Kogo obchodzi latarnik, kiedy mają światło
Moi koledzy dawno pozakładali biznesy
A ja siedzę na latarni, każdy gdzieś tam siedzi
Wyszedł mi jakby limeryk, rymy prawie abba
Bo to wszystko groteskowe, ale jednak prawda
Gdybym Ci powiedział bracie, że znalazłem port
Dryfowałbyś dalej czy zawrócisz statek, huh?
Tak zostaniesz na tym oceanie w czarną noc
A jak Cię zastanie sztorm, co?
Przecież płyniesz już tak długo, ale nie wiesz dokąd
A na horyzoncie pusto tak jak i wokoło
Kręcisz się codziennie w kółko, nawet nie wiesz po co
A jak zaczniesz w końcu tonąć, wiesz
Życie przypomina ten ocean nie bez przyczyn
Pod powierzchnią wielka głębia, a pozornie płytki
I wygląda jak pustelnia, a to sama woda
A pod spodem nie wiadoma, zobacz
Spróbuj chwycić wodę dłonią i zatrzymać w niej
Taki pomysł jest utopią, wiesz, nie da się
Życie jest tak nieuchwytne, chociaż wszędzie jest
I też ma głęboki sens
Written by: Paweł Kocun, Piotr Kowalczyk
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...