album cover
Diamenty
album cover
00:00
03:40
00:00
04:12
Past 7 Days
Diamenty was discovered most frequently in the first few seconds of the song during the past week

Lyrics

[Chorus]
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
[Verse 1]
Ciągle sam, ludzie ranią, płosz się i chowasz
Mija doba, cztery ściany, sufit i podłoga
Cisza boga, dzisiaj znowu nisza niczym robak
Słychać jak powoli pęka klisza celuloidowa
Spójrz mi w oczy, to cię toczy jak choroba, zobacz
Droczy, zdrowia, smoczy towar
Na szczęście podkowa, przeistoczy cię jak kowal
Losu, skup się - Fokus, ogar
Wiem, to tylko słowa, ale znajdziesz sposób, głowa
W górę, prowadź, supernowa
Życie się zaskoczy, tylko daj mu szansę (Nowa)
Droga, praca, przebudowa
[Bridge]
Noga, noga, jak po schodach
Noga, noga, jak po schodach
[Chorus]
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
[Verse 2]
Przemilczane krzywdy i zduszony w sobie gniew
Dla ziomali, dla rodziny, jak żywa tarcza na stres
Minęło sporo lat, sporo szans, miało pogrzeb
Zawsze lądujesz na podium, w konkursie kto ma gorzej
Z telefonów świecą włosy i zęby z Antalyi
Panie cudzego życia, twojego mroku nie rozjaśni
Osuszanie flaszki przynosiło ulgę
Mocna dawka frustracji, pomieszana z bólem
Rozcieńczona z wkurwem, nie pasują puzzle
Miało się ułożyć, ale to są puzzle z luster
Był plan na Amerykę, by odwrócić kartę
Wiza leży na tych lustrach z wypolerowanym rantem
Rusz się, ratuj się, to nie jest czas dla słabych
Sekunda za sekundą oddala cię od chwały
Wypierdol na hasiok, każdy trujący nawyk
Szczerość wobec siebie, cenniejsza jest od prawdy
[Chorus]
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
[Verse 3]
Widzisz piękne hasła, znów słyszysz slogany
A cała hałastra mówców o tym samym
To się nawarstwia, ból jak sól na rany
Swych uszu nadstaw, weź, kurwa, zamilcz
Świecie, przecież notorycznie nie chcę cię
Ślicznie piję do lustra na tym bankiecie
Czuję, że pustka psychicznie mnie gniecie
Klasycznie snuję, niczym frustrat na tej planecie
Eee? Wraca jak echo
Bycie w niebycie nieco marną uciechą
Schodzisz głębiej w dół, idziesz tam pieszo
Lądujesz pod krechą, gdy inni się cieszą
Uuu, zrobisz krok za daleko
Pomyśl o tych, którzy muszą zamknąć wieko
Wołaj o pomoc matki, bliskich - pośpieszą
Zły czas na ostatni kadr pod powieką
[Chorus]
Myślisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
Written by: Bartosz Kochanek, Rafał Skiba, Sebastian Salbert, Wojciech Alszer, Łukasz Paluszak

Loading...