album cover
Diamenty
album cover
00:00
00:10
00:15
00:20
00:35
00:40
01:10
02:30
02:35
02:50
03:05
03:10
03:45
00:00
04:12
Past 7 Days
Diamenty was discovered most frequently at around 20 seconds into the song during the past week

Lyrics

Mys'lisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych mys'li chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
Ciągle sam, ludzie ranią, płoszysz się i chowasz, mija doba
4 s'ciany sufit i podłoga, cisza Boga
Dzisiaj znowu nisza niczym robak
Słychac' jak powoli pęka klisza celuloidowa
Spo'jrz mi w oczy to cię toczy jak choroba zobacz
Broczysz, zdrowia, smoczy towar
Na szczęs'cie podkowa, przeistoczy cię jak kowal losu
Skup się, Fokus, ogar
Wiem, to tylko słowa ale znajdziesz sposo'b, głowa w go'rę!
Prowadz'! Supernova!
Życie Cię zaskoczy tylko daj mu szansę
Nowa droga, praca, przebudowa!
Noga, noga, jak po schodach
Noga, noga, jak po schodach
Mys'lisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych mys'li chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
Przemilczane krzywdy i zduszony w sobie gniew
Dla ziomali dla rodziny jak żywa tarcza na stres
Minęło sporo lat, sporo szans miało pogrzeb
Zawsze lądujesz na podium w konkursie "kto ma gorzej"
Z telefono'w s'wiecą włosy i zęby z Antalii
C'panie cudzego życia twego mroku nie rozjas'ni
Osuszanie flaszki przynosiło ulgę
Mocna dawka frustracji pomieszana z bo'lem
Rozcien'czona wkurwem
Nie pasują puzzle
Miało się ułożyc', ale to są puzzle z luster
Był plan na Amerykę by odwro'cic' kartę
Visa leży na tych lustrach z wypolerowanym rantem
Rusz się, ratuj się, to nie jest czas dla słabych
Sekunda za sekundą oddala cię od chwały
Wypierdol na hasiok każdy trujący nawyk
Szczeros'c' wobec siebie cenniejsza jest od Prady
Mys'lisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych mys'li chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
Widzisz piękne hasła, zno'w słyszysz slogany
A cała hałastra mo'wco'w o tym samym
To się nawarstwia, bo'l jak so'l na rany
Swych uszu nadstaw, Wez' kurwa zamilcz S'wiecie
Przecież notorycznie nie chcę cię
S'licznie pije do lustra na tym bankiecie
Czuję że pustka psychicznie mnie gniecie
Klasycznie snuję niczym frustrat na tej planecie
Eee! Eee! Eee! Wraca jak echo
Bycie w niebycie nieco marną uciechą
Schodzisz głębiej w do'o'o'ł, idziesz tam pieszo
Lądujesz pod krechą, gdy inni się cieszą Uuuuu!
Nim zrobisz krok za daleko
Pomys'l o tych, kto'rzy muszą zamknąc' wieko
Wołaj o pomoc w matni, bliscy pos'pieszą
Zły czas na ostatni kadr pod powieką
Mys'lisz, że wszyscy tak mają, ale nie ty
Tych czarnych mys'li chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
I diamentami się stają te twoje łzy
Written by: Bartosz Kochanek, Rafał Skiba, Sebastian Salbert, Wojciech Alszer, Łukasz Paluszak
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...