album cover
Diamenty
935
Hip-Hop/Rap
Diamenty was released on March 20, 2026 by Rahim x Fokus as a part of the album Diamenty - Single
album cover
Most Popular
Past 7 Days
00:50 - 01:05
Diamenty was discovered most frequently at around 50 seconds into the song during the past week
00:20
03:55
00:00
04:12

Credits

PERFORMING ARTISTS
Fokus
Fokus
Performer
Rahim
Rahim
Performer
Paluch
Paluch
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Wojciech Alszer
Wojciech Alszer
Lyrics
Sebastian Salbert
Sebastian Salbert
Lyrics
Łukasz Paluszak
Łukasz Paluszak
Lyrics
Bartosz Kochanek
Bartosz Kochanek
Composer
Rafał Skiba
Rafał Skiba
Composer

Lyrics

Myślisz ze wszyscy tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
A diamentami się stają te twoje łzy
Ciągle sam ludzie ranią, płosz się i chowasz
Mija doba, cztery ściany, sufit i podłoga
Cisza boga, dzisiaj znowu nisza niczym robak
Słychać jak powoli pęka klisza celuloidowa
Spójrz mi w oczy to cię toczy jak choroba, zobacz
Droczy, zdrowia, smoczy, towar
Na szczęście podkowa, przeistoczy cię jak kowal
Losu, skup się - Fokus, ogar
Wiem to tylko słowa, ale znajdziesz sposób, głowa
W górę, prowadź, super-nowa
Życie się zaskoczy, tylko daj mu szansę - nowa
Droga, praca, przebudowa
Noga, noga, jak po schodach...
Noga, noga, jak po schodach
Myślisz ze wszyscy tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
A diamentami się stają te twoje łzy
Przemilczane krzywdy i zduszony w sobie gniew
Dla ziomali, dla rodziny, jak żywa tarcza na stres
Minęło sporo lat, sporo szans, miało pogrzeb
Zawsze lądujesz na podium, w konkursie kto ma gorzej
Z telefonów świecą włosy i zęby z Antalyi
Panie cudzego życia, twojego mroku nie rozjaśni
Osuszanie flaszki przynosiło ulgę
Mocna dawka frustracji, pomieszana z bólem
Rozcieńczona z wkurwem, nie pasują puzzle
Miało się ułożyć, ale to są puzzle z luster
Był plan na Amerykę, by odwrócić kartę
Wiza leży na tych lustrach z wypolerowanym rantem
Rusz się, ratuj się, to nie jest czas dla słabych
Sekunda za sekundą oddala cię od chwały
Wypierdol na hasiok, każdy trujący nawyk
Szczerość wobec siebie, cenniejsza jest od prawdy
Myślisz ze wszyscy tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
A diamentami się stają te twoje łzy
Widzisz piękne hasła, znów słyszysz slogany
A cała hałastra mówców o tym samym
To się nawarstwia, ból jak sól na rany
Swych uszu nadstaw, weź kurwa zamilcz
Świecie, przecież notorycznie nie chcę cię
Ślicznie piję do lustra na tym bankiecie
Czuję, że pustka psychicznie mnie gniecie
Klasycznie snuję, niczym frustrat na tej planecie
Eee? Wraca jak echo
Bycie w niebycie nieco marną uciechą
Schodzisz głębiej w dół, idziesz tam pieszo
Lądujesz pod krechą, gdy inni się cieszą
Uuu, zrobisz krok za daleko
Pomyśl o tych, którzy muszą zamknąć wieko
Wołaj o pomoc matki, bliskich - pośpieszą
Zły czas na ostatni kadr pod powieką
Myślisz ze wszyscy tak mają ale nie ty
Tych czarnych myśli chaos i niemy krzyk
Nadzieja oazą i wiarą, labirynt na szczyt
A diamentami się stają te twoje łzy
Written by: Bartosz Kochanek, Rafał Skiba, Sebastian Salbert, Wojciech Alszer, Łukasz Paluszak
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...