album cover
Ferajny
176
Hip-Hop/Rap
Ferajny was released on March 27, 2007 by MyMusic Group as a part of the album 27
album cover
Album27
Release DateMarch 27, 2007
LabelMyMusic Group
LanguagePolish
Melodicness
Acousticness
Valence
Danceability
Energy
BPM95

Music Video

Music Video

Credits

PERFORMING ARTISTS
Eldo
Eldo
Performer
COMPOSITION & LYRICS
Leszek Kaźmierczak
Leszek Kaźmierczak
Songwriter
Andrzej Mikosz
Andrzej Mikosz
Composer

Lyrics

Alejami wycackany szedł se jakiś gość
Facjata niby owszem, może być
Nagle potknął się o kamień rycząc "Och, psiakość!
Jak oni mogą w tej Warszawie żyć!"
Syreni gród jest fest, tu życie mija z biglem
Szczególnie jeśli wiesz, co kryje się za winklem
Cięte typy piją czterdziestkę pod sklepem
Mówią: "Mieliśmy ambicje, ale mijało nas szczęście"
Zawraca kontrafałdę, więc daję mu grosz w łapę
Idę przed siebie i swoje szczęście znajdę na pe
Szuka tu szczęścia niejeden
Chce mieć piter pełen dzińdziorów i wyjechać do siebie
Ćmy nocne rozkładają uda
Za dwie stówy i myślą, że kiedyś zapomnieć się uda
Lewarek śmieje się z gabloty
Bo wziął czerstwiaka pod bajer, zarobi na nim parę złotych
Możesz mieć boja, to miasto wciąż baletuje
Tu antki szybko przyklejają fanara na tróje
Miasto zostało to samo, język się zmienił
Są ziomki z podwórek zamiast ferajn z kamienic
To warszawskie ballady
Czarna Mańka, księżyc frajer, jadziem na Bielany
Warszawa da się lubić, ja ją kocham – to pewne
I w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym względem
To warszawskie ballady
Czarna Mańka, księżyc frajer, jadziem na Bielany
Warszawa da się lubić, ja ją kocham – to pewne
I w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym względem
Nie zawracaj kontrafałdy, że w Warszawie byłeś
Bo na Saską Kępę wcale nie chodziłeś
Jesteś frajer, jakich mało, istne tam wesele
Karuzela, młyn diabelski bez ustanku miele
Na różycu baba krzyczy: "Pyzy prosto z gara"
Skower majchra używa gdzieś w bramach
Tego nie ma, możesz usłyszeć to w balladach
Mentalność została – kpiarz, wieczny cwaniak, warszawiak
Spalił nam miasto w ząbek czesany kolo
Strączku łuskany, klapa! Stolica żyje na nowo
W krótkich abcugach wyrosły nowe czynszówki
Fioraje znów sprzedają kwiaty na rynku starówki
Andrusy zamiast oprychówek czapki na uszy
I galant lalunie, co wyróżniają się w tłumie
Trzeba miastu spojrzeć w oczy
Schylić głowę, nieujarzmione miasto pełne historii mrocznych
Bohaterowie śpią na cytadeli stokach
W grobach pod brzozowym krzyżem na Powązkach
I wkurzaj się na nasz charakter strączku łuskany
Spytasz skąd jestem? Powiem z dumą "z Warszawy!"
To warszawskie ballady
Czarna Mańka, księżyc frajer, jadziem na Bielany
Warszawa da się lubić, ja ją kocham – to pewne
I w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym względem
To warszawskie ballady
Czarna Mańka, księżyc frajer, jadziem na Bielany
Warszawa da się lubić, ja ją kocham – to pewne
I w ogóle, i w szczególe, i pod każdym innym względem
Written by: Andrzej Mikosz, Leszek Kaźmierczak
instagramSharePathic_arrow_out􀆄 copy􀐅􀋲

Loading...